"Kryzysologia" narodziła się z teorii, która została pozytywnie zweryfikowana w praktyce po wystąpieniu kryzysów pierwszej generacji na przełomie dekady lat 70. Moment wybuchu i sposób rozprzestrzeniania się współczesnych kryzysów pozostaje na razie całkowicie nieprzewidywalny.
Doświadczenia z kryzysami finansowymi pozwalają na wyodrębnienie cech charakterystycznych, które mogą świadczyć o wzroście prawdopodobieństwa jego wystąpienia. Większość kryzysologów wyróżnia pięć głównych faz.
Pierwsza faza ekspansji monetarnej bądź fiskalnej (lub obu razem) wynika z gwałtownego rozwoju gospodarczego i/lub próby rozpędzenia gospodarki z przyczyn politycznych (np. walka o reelekcję). Przegrzanie gospodarki powoduje konieczność ostrego hamowania np. poprzez restrykcyjną politykę monetarną, a spowolnienie koniunktury i utrata dotychczasowych zysków prowadzi do drugiej fazy oszustw finansowych. Powodują one zaburzenia na rynkach i w życiu politycznym oraz społecznym, a w efekcie zmianę oczekiwań podmiotów gospodarczych i utratę zaufania. Jest to trzecia faza krytyczna, w czasie której gospodarka balansuje na krawędzi stabilizacji i kryzysu. W okresie tym rośnie zapotrzebowanie na płynność na rynkach finansowych, gwałtownym zmianom podlegają stopy procentowe, rośnie liczba bankructw, pojawiają się trudności ze spłatą zobowiązań i rosną należności wątpliwe w bankach. Dla rynków niezwykle ważne stają się nie tyle dobre wskaźniki makroekonomiczne, ale ich zbieżność z oczekiwaniami inwestorów. W tym momencie zaczyna się propaganda sukcesu (ze strony rządu i części inwestorów) oraz porażki (ze strony opozycji i części inwestorów), każda ze stron chce przeciągnąć na swoją stronę niezdecydowaną większość inwestorów i wywołać efekt stadny. O eksplozji beczki z prochem decyduje często jedna iskra, którą jest niespodziewane i niekorzystne wydarzenie polityczne (np. zabójstwa polityków w Ameryce Łacińskiej), ekonomiczne (bardzo złe dane gospodarcze) lub też czysto medialne (lapsusy polityków, komentarze poważnych inwestorów).
Zakładając, że następuje kryzys finansowy, kolejną, czwartą fazą jest jego rozprzestrzenianie się po kraju i za granicą. Im bardziej ograniczony charakter kryzysu, tym mniejsze są szkody wyrządzone podmiotom gospodarczym i całemu państwu. Problem sprowadza się do odporności poszczególnych sektorów gospodarki na zarażanie kryzysem, co jest raczej czynnikiem niezależnym od rządu w krótkim czasie oraz wyborze przez rząd mniejszego zła i poświęceniu słabych dla ratowania najlepszych. Ostatnia, piąta faza jest okresem interwencji rządu, banku centralnego, które decydują o tym, czy kryzys będzie tylko krótkim i oczyszczającym epizodem finansowym, czy też stanie się długotrwałym i głębokim załamaniem ekonomiczno-politycznym.
Zarządzanie kryzysem finansowym w dwóch ostatnich fazach wymaga od decydentów umiejętności uspokojenia paniki, wyważonych interwencji popartych negocjacjami z inwestorami oraz silnej woli wzniesienia się nad partykularne interesy grup wyborczych. Nie chodzi tu jednak o najuboższych! Bardzo częstą przyczyną rozprzestrzenienia się kryzysu jest interwencja rządu w obronie interesów oligarchów. Doskonałym przykładem takich działań były zastrzyki płynności z Centralnego Banku Rosji na przełomie sierpnia i września 1998 r. (a więc po pierwszym tąpnięciu na rynku walutowym) dla rosyjskich największych banków-bankierów, którzy mieli dokonywać wypłat gotówki dla depozytariuszy. Oczywiście, ruble znalazły się najpierw na rynku walutowym - pogłębiając presję na kurs rubla, a po ich wymianie na zagranicznych kontach.Chronologię kryzysu finansowego można zmienić na każdym etapie, ale wraz z wchodzeniem w kolejne fazy rośnie koszt ekonomiczny i polityczny takich działań. Zdarza się, że decydenci uważają, iż polityczny koszt realizacji wszystkich faz kryzysu jest niższy niż prewencja na którymkolwiek etapie. W której fazie znajduje się polska gospodarka, pozostawiam czytelnikom do indywidualnego wyboru - na razie nie wywołujmy zachowań stadnych wśród inwestorów.