Reklama

NYSE bada nieprawidłowości w funduszach

Giełda nowojorska rozpoczęła swoje własne śledztwo w sprawie nadużyć w handlu jednostkami udziałowymi funduszy inwestycyjnych. Dochodzenie prowadzą już prokuratura stanu Nowy Jork i amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). Rozszerzająca się afera w funduszach w opinii analityków z Wall Street może zaszkodzić pracowniczym i indywidualnym planom emerytalnym w USA.

Publikacja: 29.10.2003 08:58

Ludzie z największej na świecie giełdy papierów wartościowych kontaktowali się z brokerami, m.in. z Prudential Securities, prosząc o informacje na temat stosowanych przez nich praktyk w obrocie jednostkami udziałowymi - podała agencja Bloomberga, powołując się na anonimowych informatorów.

NYSE zajmie się brokerami

Według Stanleya Sporkina, byłego członka SEC, własne śledztwo NYSE może oznaczać, że instytucje nadzorujące rynek odkrywają tyle dowodów uchybień, iż muszą podzielić między sobą zakres badań. Dla nowojorskiej giełdy oznaczałoby to przede wszystkim sprawdzanie brokerów, którzy tam handlują.

Federalne i stanowe urzędy, w tym nowojorski prokuratur generalny Eliot Spitzer, badają operacje na jednostkach funduszy w blisko 80 instytucjach finansowych. Putnam Investment, Merrill Lynch i Bank of America są wśród firm, które zwolniły lub zawiesiły w sumie ponad 30 pracowników wplątanych w aferę.

Niższe emerytury?

Reklama
Reklama

Eksperci z Wall Street ostrzegają, że zataczający coraz szersze kręgi skandal może - poprzez znaczny wzrost opłat pobieranych przez fundusze i restrykcje dotyczące operacji na jednostkach uczestnictwa - zaszkodzić planom emerytalnym. Amerykanie nie mają systemu otwartych funduszy emerytalnych, podobnego do polskiego. Mogą jednak lokować pieniądze na indywidualnych kontach emerytalnych oraz w planach 401(k) oferowanych przez pracodawców. Oszczędzanie na tych rachunkach wiąże się z ulgami podatkowymi. Kapitał najczęściej lokowany jest właśnie w funduszach inwestycyjnych.

Restrykcje kosztują

Putnam Investments to pierwsza rodzina funduszy, która zapowiedziała, iż od grudnia będzie pobierać opłatę w wysokości 1% od osób, które przekraczać będą dozwoloną liczbę transakcji na kontach emerytalnych w lokatach zainwestowanych w globalnych i zagranicznych funduszach inwestycyjnych. Putnam chce w ten sposób ukrócić praktyki spekulacyjne na jednostkach funduszy (tzw. market timing). Firmie grozi już proces w stanie Massachusetts o naruszenie przepisów o obrocie papierami wartościowymi i nierespektowanie interesów długoterminowych inwestorów.

Analitycy przewidują, iż podobne kroki podejmą także inne rodziny funduszy zamieszane w skandal. Większość z nich ogranicza możliwość market timingu (czyli szybkiego i częstego przeprowadzania operacji kupna/sprzedaży jednostek uczestnictwa) dla zwykłych inwestorów, ale posiadacze planów 401(k) cieszą się dużo większą swobodą w alokacji kapitału. Wprowadzenie restrykcji oznacza, że firmy prowadzące plany emerytalne będą musiały zmienić oprogramowanie, pozwalające na dokonywanie operacji przez komputer, oraz poinformować inwestorów o zmianach. Zwiększy to znacznie koszty własne instytucji finansowych, a tym samym zmniejszy stopy zwrotu z inwestycji ich klientów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama