Kontrakty terminowe na złoto odnotowały wczoraj w Nowym Jorku największy spadek ceny od ponad dwóch tygodni. Umocnienie się kursu amerykańskiej waluty wobec euro sprawiło bowiem, że kruszec ten stał się zbyt drogi dla kupujących w Europie. Kurs dolara wzrósł o 0,6% w stosunku do euro po opublikowaniu przez Departament Handlu raportu o zwiększeniu zamówień na dobra trwałe w USA. Wzrosły one we wrześniu po raz czwarty w ciągu ostatnich pięciu miesięcy. Ich wartość wyniosła 176,3 mld USD, czyli była o 0,8% większa niż w sierpniu. Każdy wzrost tego wskaźnika oznacza rozwój gospodarczy Stanów Zjednoczonych, a to przekłada się na wzmocnienie amerykańskiej waluty. Złoto w ciągu roku zdrożało o 22%, w głównej mierze w wyniku spadku kursu dolara. Uncja złota z dostawą w grudniu staniała na nowojorskim rynku Comex o 3,4 USD, a więc o 0,9%, do 384,8 USD.
Ten sam raport, który spowodował spadek cen złota, przyczynił się też do obniżenia notowań miedzi. Nie dlatego jednak, że zamówienia na dobra trwałe w USA wzrosły, ale dlatego, że zwiększyły się w zbyt małym stopniu. Analitycy uważają, że do utrzymania obecnych cen miedzi, wyższych niż przed rokiem o 29%, zamówienia na towary o żywotności nie krótszej niż trzy lata powinny zwiększyć się o co najmniej 1,5%. Mniejsze nie zapowiadają bowiem wystarczającego wzrostu popytu na miedź ze strony amerykańskiego przemysłu.
Wczoraj przed południem miedź zdrożała w Londynie o 3 dolary, co było niejako kontynuacją wzrostu jej ceny aż o 28 USD z poprzedniego dnia spowodowanego raportem o rekordowych zakupach domów przez Amerykanów. Samo budownictwo to jednak za mało, by zapewnić stały wzrost popytu na miedź. Dlatego po przedstawieniu raportu o zamówieniach na dobra trwałe cena miedzi spadła o 2 USD. Później jednak ponownie wzrosła, kiedy okazało się, że w górę poszedł wskaźnik zaufania amerykańskich konsumentów. To zapowiada przyspieszenie gospodarki.
Ostatecznie we wtorek po południu tona miedzi kosztowała na londyńskiej giełdzie 1991 USD, wobec 1988 USD na zakończeniu poniedziałkowych notowań.
Ropa naftowa trzeci dzień z rzędu taniała wczoraj w Londynie. Przyczyną spadku cen tego surowca były prognozy, że dzisiejszy raport Departamentu Energetyki wykaże ponowny wzrost jego zapasów w Stanach Zjednoczonych. Import do USA jest bowiem o 12% większy niż przed rokiem. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent kosztowała wczoraj po południu 28,25 USD, wobec 28,39 USD na poniedziałkowym zamknięciu.