Reklama

Hausner broni swojego programu

Posłowie skrytykowali wczoraj program racjonalizacji wydatków socjalnych Jerzego Hausnera. Wicepremier wierzy jednak, że uda mu się przekonać większość parlamentarzystów do swoich propozycji. Alternatywą jest katastrofa finansów państwa.

Publikacja: 30.10.2003 08:30

- Jeżeli doprowadzimy do katastrofy finanse państwa, to najwięcej zapłacą za to ci, których teraz opozycja broni najbardziej, czyli najbiedniejsi - powiedział J. Hausner. Jego zdaniem, w tej chwili jest ostatni moment na to, aby wydatki budżetu racjonalizować "z głową", a nie ciąć "jak popadnie". - Cięliśmy w 2001 roku, kiedy wisiała nad nami dziura Bauca, spowodowana działaniami poprzedniej koalicji. Dla niej zakończyło się to katastrofą wyborczą. Teraz, jeżeli nie zaczniemy działać, skończy się to katastrofą państwa - mówił J. Hausner.

Krytykowała nawet koalicja

Posłowie głównie jednak krytykowali program wicepremiera. - Pana program zakłada weryfikację rent, a jednocześnie trwa restrukturyzacja przemysłu, która wypycha ludzi na wcześniejsze emerytury i renty - zarzucał Zbyszek Zaborowski z SLD. Dodał, że trzeba się zastanowić, czy oszczędności w administracji publicznej są potrzebne, skoro Polska wchodzi do Unii Europejskiej, która obciąża urzędników dodatkowymi obowiązkami.

Mniej delikatnie obeszli się z programem Zbigniew Kuźmiuk z PSL oraz Krystyna Skowrońska z PO. - Sposobem na niski wskaźnik zatrudnienia ma być obniżenie podatku dochodowego dla firm. Tymczasem o wiele większy wpływ na pobudzenie przedsiębiorczości miałoby obniżenie składek na ubezpieczenia społeczne, które sięgają nawet 85% płacy netto. Tutaj należy szukać drogi do zmniejszenia bezrobocia - mówił przedstawiciel PSL. Dodał, że strasznie trudno będzie przekonać społeczeństwo do propozycji racjonalizacji wydatków, którym sprzeciwia się 60% Polaków. Z kolei przedstawicielka PO domagała się podania dat przygotowania konkretnych rozwiązań legislacyjnych, wprowadzających pomysły racjonalizacji w życie.

Debata dopiero się zaczęła

Reklama
Reklama

Suchej nitki na programie Hausnera nie pozostawili przedstawiciele Ligi Polskich Rodzin, Samoobrony oraz Prawa i Sprawiedliwości. - Szuka pan pieniędzy w kieszeniach najbiedniejszych Polaków, którzy przez to będą umierać za Niceę i całą bankrutującą Unię Europejską - stwierdził Witold Tomczak z LPR. W podobnym tonie wypowiadał się Tomasz Markowski z PiS. - Problem polega na tym, że trzeba zdecydować, które grupy społeczne powinny ponieść koszt reformy finansów. Propozycje cięć wydatków socjalnych zmierzają do tego, by zapłacili za to najbiedniejsi, czyli ci, którzy nie mogą się przed tym obronić - mówił poseł PiS.

Wczorajsza debata sejmowa wykazała, że niezwykle trudno będzie J. Hausnerowi przekonać większość sejmową do któregokolwiek ze swoich pomysłów. Wicepremier nie chce się jednak poddać. - Debata nad moimi propozycjami dopiero się zaczyna. Nie wierzę, że parlamentarna większość będzie przeciw naprawie polskiego państwa - zakończył swoje wystąpienie J Hausner.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama