Wskaźnik zaufania opracowywany przez rządowy urząd statystyczny Insee, na podstawie ankiet w 2 tys. spółek, wzrósł do 95 pkt, z 93 we wrześniu, a więc bardziej niż oczekiwano. Optymizm francuskich biznesmenów oparty jest jednak głównie na prognozach wzrostu za granicą, bo we Francji po raz pierwszy od sześciu lat dynamika PKB będzie niższa od średniej dla całej strefy euro. Minister finansów Francis Mer w najnowszej prognozie zakłada, że to właśnie eksport przyspieszy w przyszłym roku rozwój francuskiej gospodarki do 1,7% wobec co najwyżej 0,5% w tym roku.

Wczorajsze informacje z Waszyngtonu potwierdziły, że na dobre rozpędziła się amerykańska gospodarka. USA kupują 10% francuskiego eksportu. Zaufanie niemieckich przedsiębiorców okazało się w październiku największe od 32 miesięcy. Podobny wskaźnik obliczany w Belgii, a uważany przez analityków za odzwierciedlający tendencje w całej Unii Europejskiej jest teraz najwyższy od ośmiu miesięcy.

Niemcy są największym partnerem handlowym Francji - tam trafia ponad 14% eksportu. W strefie euro francuskie przedsiębiorstwa sprzedają 60% towarów i usług kierowanych za granicę, a więc silne euro w tym przypadku nie zmniejsza ich konkurencyjności.

Marża zysku francuskich spółek spadła w II kwartale do poziomu najniższego od 1986 r., gdyż wydajność jest coraz mniejsza, a koszty osobowe rosną. Z tego wynika, że w najbliższych miesiącach firmy będą musiały ostro ciąć koszty. To oznaczałoby zaś wzrost bezrobocia, którego stopa już teraz wynosi 9,6% i jest najwyższa od ponad trzech lat. Zaufanie konsumentów utrzymuje się od kwietnia na poziomie najniższym od 6,5 roku, co o tyle źle wróży francuskiej gospodarce, że ponad połowę PKB tego kraju generują wydatki konsumpcyjne. Cała nadzieja więc w eksporcie.