Raport Departamentu Handlu stanowił zaskoczenie dla Wall Street, gdzie oczekiwano wyniku w granicach 6%. Gospodarce znów pomogli konsumenci, którzy wykorzystując otrzymane rabaty podatkowe masowo kupowali towary. W sumie wydatki konsumentów wzrosły od lipca do września o 6,6%. Aż o 11,1% zwiększyły się także wydatki amerykańskich firm. Gospodarce pomógł również zmniejszający się deficyt budżetowy.

Zaledwie dzień wcześniej opublikowano wyniki sondażu, z którego wynikało, że w III kwartale br. amerykańskie firmy nareszcie zaobserwowały znaczący wzrost popytu. Szefowie spółek częściej deklarują też zamiar zwiększenia inwestycji kapitałowych w nadchodzących miesiącach. Badania przeprowadziła prestiżowa organizacja National Association for Business Economics (NABE). Wynika z niej, że aż 46% amerykańskich spółek zamierza zwiększyć nakłady kapitałowe w ciągu najbliższych 12 miesięcy, a zaledwie 18% spodziewa się spadku inwestycji.

Nie wszystkie wnioski były jednak aż tak optymistyczne. W III kwartale br. amerykańskie firmy notowały dalsze pogorszenie na rynku pracy. Był to 11 z rzędu kwartał spadku koniunktury i zarazem najdłuższy okres od czasu poprzedniego kryzysu z lat 1989-1994 (18 kolejnych kwartałów). W prognozie na najbliższych sześć miesięcy niewiele się zmieniło: 21% badanych firm zapowiada zwiększenie zatrudnienia, ale jednocześnie identyczny odsetek przewiduje jego redukcję. Po II kwartale dane te wynosiły odpowiednio 20% i 24%. Nadal też będzie się utrzymywał kryzys w sektorze wytwórczym, a dużo szybciej będą się rozwijać usługi.

Analitycy przewidują, że w IV kwartale br. tempo wzrostu gospodarczego ulegnie zwolnieniu - do poziomu 4%. Minie bowiem bezpośredni efekt cięć podatkowych, a sytuacja na rynku pracy nie ulegnie wyraźnej poprawie.