Cena miedzi wzrosła wczoraj w Londynie do poziomu najwyższego od sześciu lat. Przyczyny były dwie - najszybszy od prawie dwóch dekad rozwój amerykańskiej gospodarki oraz wiadomość ze spółki Phelps Dodge Corp. Ten drugi na świecie producent miedzi poinformował, że na razie nie jest w stanie uruchomić nieczynnych kopalń. Oba czynniki spowodowały wzrost cen, bo pierwszy zapowiada większy popyt w kraju, który jest drugim na świecie konsumentem miedzi, a drugi oznacza, że w najbliższym czasie nie należy oczekiwać znacznego wzrostu podaży. Miedź zdrożała w tym roku już o 31% i jest to największa zwyżka jej ceny od 1994 r. Analitycy uważają, że miedź nadal będzie drożała, bo dwa razy bardziej, niż prognozowano, zwiększyła się produkcja przemysłowa w Japonii i Korei Południowej, a na ożywienie gospodarcze wciąż czekają kraje Unii Europejskiej. Silny impuls zza oceanu powinien proces ten przyspieszyć. Po południu tona miedzi kosztowała na londyńskiej giełdzie 2040 USD, wobec 2015 USD na zakończenie środowych notowań.

Nadal tanieje ropa naftowa. W Londynie był to piąty z rzędu dzień spadku cen tego surowca. Impulsem do kontynuowania zniżki był środowy raport o znacznie większym, niż prognozowali analitycy, wzroście rezerw ropy w USA. O tej porze roku popyt na ropę zazwyczaj jest mniejszy, bo skończyło się już większe zużycie benzyny w czasie sezonu urlopowego na północnej półkuli, a jeszcze nie zaczął się na dobre sezon grzewczy powodujący większe zużycie oleju opałowego. Przy dobrym stanie zapasów w Stanach Zjednoczonych nie ma więc obaw, że rynek zacznie odczuwać braki ropy naftowej. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent kosztowała wczoraj po południu 26,96 USD, wobec 28,44 USD na środowym zamknięciu.

Kontrakty terminowe na złoto ponownie zdrożały wczoraj w Nowym Jorku. Przyczyniły się do tego spekulacje, że kurs dolara nadal będzie spadał wobec euro i jena. To sprawia, że kruszec ten staje się tańszy dla kupujących w Europie i Japonii. W ciągu roku kurs amerykańskiej waluty spadł wobec euro o 16%, a wobec jena o 12%, co walnie przyczyniło się do wzrostu ceny złota w tym okresie o 23%. Citigroup opublikował wczoraj raport, z którego wynika, że dolar będzie spadał do euro przez najbliższe trzy miesiące. Wczoraj uncja złota z dostawą w grudniu zdrożała na nowojorskim rynku Comex o 3,6 USD, a więc o 0,9% do 390,6 USD.