Reklama

W Sejmie przeważyły błędne opinie

Z Małgorzatą Ostrowską, posłanką SLD i członkiem Komisji Finansów Publicznych, która głosowała za przedłużeniem zwolnienia z podatku giełdowego, rozmawia Piotr Wojtaszek

Publikacja: 31.10.2003 09:40

Ludzie związani z rynkiem kapitałowym, media, politycy różnych ugrupowań lobbowali w Sejmie i rządzie za przesunięciem terminu wprowadzenia podatku od zysków giełdowych. Nieskutecznie. Dlaczego? Brak argumentów? Mało ważkie?

Przeważyły powszechne opinie, mówiące o tym, że o wejściu podatku w życie było wiadomo od dawna, a rozliczenie inwestorów nastąpi dopiero za rok. Obie są błędne, bo nawet dziś nie są znane szczegóły, a systemy do naliczania musiałyby funkcjonować od stycznia.

Więc dlaczego większość posłów przyjęła bezkrytycznie takie opinie?

Niestety, niewiele osób w parlamencie zajmuje się giełdą. Rynek ten wciąż kojarzy się jako miejsce źle rozumianej spekulacji. Rozmowy strony rządowej z instytucjami rynkowymi zaczęły się bardzo późno - negocjacjom nie sprzyjały częste zmiany na stanowisku wiceministrów odpowiedzialnych za ten kawałek gospodarki. Być może zabrakło Ministerstwu Finansów argumentów, aby przekonać rząd do zrezygnowania z potencjalnego źródła dochodów przy równoległych cięciach budżetowych czy zmianach w opodatkowaniu osób fizycznych i prawnych. Zadziałała kwestia psychologiczna. Znaczenia nie miała wielkość spodziewanych dochodów, a sama rezygnacja. Zawsze tak jest - największe batalie z Ministerstwem Finansów toczą się o miliony, nie o miliardy.

Ile fiskus może zarobić na inwestorach? Jaki wpływ będzie miał podatek na obroty giełdowe?

Reklama
Reklama

Nie znam dokładnych wyliczeń. Przyznaję, że bardzo trudno w sposób wiarygodny to zrobić. Docierają do mnie z różnych stron szacunki wahające się od kilkudziesięciu do kilkuset

milionów złotych. Podobnie jest z obrotami. Mam tylko nadzieję, że nasz rynek okaże się dojrzalszy niż węgierski i nie zaobserwujemy masowego odpływu inwestorów. Ale abstrahując od tego, i tak podatku nie powinno się wprowadzać od stycznia 2004 r. Po pierwsze, będzie nieściągalny - zapoznałam się z opiniami domów maklerskich, które potrzebują czasu na skonstruowanie oprogramowania. Po drugie, stoi w sprzeczności z przyjętą przez rząd strategią rozwoju rynku kapitałowego. Była stworzona z myślą o rozwoju, o stworzeniu kapitałowego centrum Europy Środkowej. Zakłada, że konstrukcja obciążenia będzie znana uczestnikom rynku na 18 miesięcy przed wprowadzeniem. Wejście opodatkowania w życie od 1 stycznia oznaczałoby pełną niekonsekwencję i brak stabilności biznesowej. Dlatego właśnie będę namawiać senatorów do poparcia przedłużenia zwolnienia, przynajmniej o pół roku.

Domy maklerskie już dziś zapowiadają, że nie zdążą się przygotować do naliczania podatku. Dlaczego prozaiczny argument techniczny nie trafił do wyobraźni posłów?

Jest chyba wśród posłów wiara, że jeśli zapisze się coś w prawie, to musi się zdarzyć. Nie jestem taką optymistką. Nie mam powodów, by nie zaufać praktykom.

Jak ocenia Pani szanse, że senatorowie zagłosują za odroczeniem podatku giełdowego?

50%.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama