- Mogę zagwarantować, że nie będzie nowelizacji tegorocznego budżetu. Natomiast prawdą jest, że dochody są trochę mniejsze, niż się spodziewaliśmy. Zastanawiamy się, czym to jest spowodowane - powiedział wicepremier Jerzy Hausner. - Ponadto ponosimy nieco wyższe koszty obsługi długu z racji słabszego złotego. Jednak skala tego zjawiska nie jest wysoka, najwyżej kilkadziesiąt milionów złotych. Zadeklarował jednocześnie, że rząd analizuje, które wydatki można będzie w tym roku ewentualnie zablokować, by deficyt utrzymać na poziomie założonym w budżecie. - Gdyby trzeba było dostosować wydatki do niższych dochodów, żeby zachować poziom deficytu, to jedynym rozwiązaniem jest zastanowienie się wspólnie z innymi ministrami, czy można z niektórych wydatków zrezygnować - powiedział J. Hausner.

Obawy o to, czy budżet zostanie zrealizowany, narosły po tym, jak okazało się, że w okresie styczeń-wrzesień deficyt budżetu osiągnął 85,4%, z planowanych na cały rok 38,8 mld zł. Według wstępnych danych, po październiku wyniósł około 90%. Rada Polityki Pieniężnej oceniła niedawno, że w 2003 roku rządowi może zabraknąć ok. 5 mld zł ze względu na niższe dochody.