Dotychczasowa 27-osobowa rada dyrektorów miałaby zostać rozdzielona. Gremium 6-12 niezależnych dyrektorów zajęłoby się problemami regulacji rynku i ustalaniem wynagrodzeń pracowników. Oddzielne gremium - 12-18--osobowe - zajęłoby się codziennymi problemami funkcjonowania największej giełdy kapitałowej na świecie. Nadzorowałoby m.in. zasady prowadzenia notowań oraz ustalałoby standardy wprowadzania spółek na NYSE.
Obecny kształt władz krytykowano za konflikt interesów. Aż 12 członków rady dyrektorów to przedstawiciele firm z Wall Street, tych samych, których działalność nadzorować ma NYSE.
Formalnie plan Reeda ma zostać przedstawiony w poniedziałek każdemu z członków giełdy (1366 instytucji i niezależnych traderów), a 18 listopada ma się odbyć głosowanie. Jeśli projekt zostanie przyjęty, konieczna będzie jeszcze zmiana statutu NYSE.
Jedną z kolejnych zmian rozważanych przez Reeda jest rozdzielenie funkcji prezesa rady nadzorczej i dyrektora wykonawczego (CEO).
Opracowanie planu naprawczego dla giełdy zajęło Reedowi, byłemu szefowi Citigroup, niewiele ponad 5 tygodni. Oprócz członków NYSE nowy szef giełdy konsultował się m.in. z władzami regulacyjnymi oraz z najbardziej liczącymi się instytucjami finansowymi, czyli wielkimi funduszami emerytalnymi.