Robert Nejman: Polskie akcje powinny zachowywać się lepiej niż światowe. Będzie to wynikiem napływu znacznych zasobów kapitału, zwłaszcza z funduszy obligacyjnych. Ich tegoroczne wyniki są poniżej oczekiwań inwestorów. W ciągu ostatnich 6 miesięcy straciły przeciętnie 1-1,5% pieniędzy. W całym 2003 roku fundusze wyjdą na zero. Klienci z kolei w najgorszym razie spodziewali się zysku rzędu 6%. Pod koniec roku dokonują oni zwykle podsumowań inwestycji. Zobaczą wtedy słabe rezultaty. Porównają je z wynikami funduszy akcji i tam skierują swój kapitał. Nowe pieniądze dołączą się tłumnie do gry, pod warunkiem, że do końca tego roku zostanie przebity szczyt wrześniowy na WIG20 (około 1700 pkt).
Dawid Sukacz: Ostatnie miesiące potwierdzają to, o czym mówił Robert. Proces przechodzenia kapitału do funduszy akcyjnych trwa. Do gry mają szansę jeszcze trafić pieniądze z instrumentów antypodatkowych. To jest około 9 mld zł, z czego nawet połowa może trafić na rynek akcji.
Robert Nejman: Unikałbym obligacji. Atrakcyjniej mimo wzrostów wyglądają wciąż akcje, choć tym razem nie decyduję się na podawanie nazw spółek. Niezłą inwestycją mogą być także fundusze rynku pieniężnego i złoto.
Dawid Sukacz: Trudno znaleźć na rynku akcje naprawdę atrakcyjne. Jedynie papiery eksporterów korzystających na słabej "złotówce" mogą pozytywnie zaskoczyć inwestorów. Z dużych firm potencjał wzrostu mają jeszcze PKN Orlen i w mniejszym stopniu Telekomunikacja Polska. W modelowym portfelu powinny znaleźć się krótkoterminowe obligacje i znaczna porcja gotówki.
Sobiesław Pająk: Warto kupować akcje z WIG20 ze świadomością, że spekulacyjnie "kupujemy" oczekiwany napływ nowych środków na rynek, a nie niedowartościowane fundamentalnie aktywa. Do tego dochodzą krótkoterminowe papiery dłużne i nieruchomości.
Jarosław Jamka: Wybór jest dość ograniczony. Kupowałbym akcje i obligacje o zapadalności nie przekraczającej 2 lat.
PARKIET: PARKIET jest przeciwny wprowadzeniu podatku giełdowego. Uważamy, że jego efektem będzie spadek aktywności inwestorów, a wpływy do budżetu będą skromne. Czy jesteście zwolennikami tego rozwiązania?
Robert Nejman: Nie potrafię znaleźć argumentów za wprowadzeniem podatku giełdowego. Byłbym w stanie go zaakceptować pod warunkiem, że w naszym kraju będzie funkcjonował jednolity 19-proc. podatek liniowy pobierany od wszystkich podmiotów (szansa na to jest znikoma). Wydaje się, że najważniejszym argumentem wprowadzenia podatku giełdowego jest tzw. sprawiedliwość społeczna. To samo się dzieje z progresywnym, pobieranym od dochodów osobistych. Rząd chce pokazać, że choć niektórzy zarabiają mniej, to więcej zabiera się tym lepiej zarabiającym.
Raimondo Eggink: Mimo że wolałbym, aby podatku giełdowego nie było, to trudna do podważenia wydaje się racja rządu. Jeżeli płaci się podatek od niektórych instrumentów finansowych (np. lokaty bankowe czy jednostki w funduszach inwestycyjnych), to dlaczego osoby fizyczne nie miałyby płacić od zysków z inwestycji w akcje. Nieporozumieniem jest z kolei twierdzenie biur maklerskich, że nie zdążą z wdrożeniem systemów informatycznych, które umożliwią obliczanie podatku. Mają na to bardzo dużo czasu, gdyż po raz pierwszy wystawią PIT inwestorom dopiero w styczniu 2005 roku. Nie rozumiem tego larum biur maklerskich, skoro nie będą one pobierały zaliczek na poczet podatku.
Dawid Sukacz: Jestem przeciwny jego wprowadzeniu, gdyż jak każdy nie lubię płacić podatków.
Raimondo Eggink: Wolałbyś, żeby w Polsce nie było policji, służby zdrowia?
Dawid Sukacz: Nie, tego nie powiedziałem. Jeżeli natomiast patrzę na efektywność wykorzystywania moich pieniędzy, to stąd bierze się mój sprzeciw i mówię "nie" dla podatku giełdowego.
Sobiesław Pająk: Jestem zdecydowanym przeciwnikiem podatku giełdowego. Do argumentów, których dostarczyli inni koledzy, dorzuciłbym jeszcze iluzoryczność wpływów do budżetu. Ile państwo z tego ściągnie - kilkadziesiąt milionów złotych? Problem w tym, że prawdopodobnie spadną także obroty giełdowe - vide doświadczenia węgierskie i polskie za czasów Grzegorza Kołodki. A to z kolei osłabia możliwość pozyskiwania kapitału przez przedsiębiorstwa za pomocą giełdy. W jaki sposób rząd chce zapewnić udział drobnych inwestorów w prywatyzacjach pozostałych jeszcze firm kontrolowanych przez Skarb Państwa?