Reklama

Podatek? Nie teraz i nie w ten sposób!

Z Rafałem Zagórnym, posłem Platformy Obywatelskiej i członkiem Komisji Finansów Publicznych, rozmawia Piotr Wojtaszek

Publikacja: 05.11.2003 09:38

Dlaczego głosował Pan za przedłużeniem zwolnienia z podatku giełdowego?

Jestem za rozwiązaniami, które gwarantują neutralność podatkową. Uważam więc, że docelowo giełda powinna być opodatkowana tak, jak inne formy zarabiania pieniędzy. Protestuję natomiast przeciwko wprowadzaniu obciążenia teraz i w taki sposób. Podatek powinien pojawiać się stopniowo - zaczynając od niższych stawek - i z dużym, co najmniej rocznym wyprzedzeniem. Reguły gry powinny być jasne, znane zarówno inwestorom, jak i instytucjom rynku kapitałowego.

Jakie są, Pana zdaniem, szanse, że Senat odroczy wprowadzenie podatku giełdowego? A jeśli zagłosuje za przedłużeniem zwolnienia, jak zachowa się Sejm?

Trudno powiedzieć. Są pozytywne sygnały z Senatu. Nie zapomnijmy jednak, że jakiś czas temu o przedłużeniu zwolnienia do połowy roku mówiło się też w SLD i nic z tego nie wyszło. Jeśli Senat zagłosuje za przedłużeniem zwolnienia, byłbym spokojny - oznaczałoby to, że SLD zmienił w tej sprawie zdanie.

Jaki będzie efekt wprowadzenia podatku już w 2004 r.?

Reklama
Reklama

Podwójnie zły. W pierwszym okresie może doprowadzić do braku zainteresowania giełdą i w konsekwencji spadku indeksów. A wtedy zysk (przypominam, że celem jest właśnie zysk) dla budżetu będzie żaden, bo inwestorzy poniosą straty.

Poza tym odpływ drobnych graczy doprowadzi do dalszej koncentracji wokół giełdy dużych inwestorów. Czyli będzie sprzeczny z zapowiedziami rządu, który deklarował, że ma zamiar uczynić z warszawskiego parkietu miejsce powszechnego inwestowania pieniędzy.

Dodatkowo ludzie uciekną z giełdy, by nie mieć problemów z fiskusem. Te zaś mogą się zdarzyć z powodu błędów przy naliczaniu podatku przez nieprzygotowane biura maklerskie.

Ile może zarobić fiskus na parkiecie?

Nie wiem. Nie sądzę, by dużo. Może Ministerstwo Finansów próbnie powinno zobowiązać biura maklerskie do naliczania podatku. Wtedy łatwiej byłoby mówić, o jakie kwoty walczymy. Przy okazji jest jeszcze jeden szkopuł - wpływy budżetowe zależą od koniunktury giełdowej, a tę trudno przewidzieć.

Nie jest Pan pierwszą osobą otwarcie mówiącą, że budżet nie zarobi na inwestorach. Są też argumenty techniczne, do których odwołują się praktycy. Dlaczego, w większości, posłowie zostali nieugięci?

Reklama
Reklama

Nie wiem. Bardzo dziwi mnie ta determinacja. Zrezygnowali nawet z pomysłu niewielkiej kwoty wolnej od podatku, która zamortyzowałaby jego skutki i ochroniła najmniejszych inwestorów.

Jest Pan akcjonariuszem spółek giełdowych. Jak ewentualne wprowadzenie podatku wpłynie na Pana decyzje inwestycyjne?

W ogóle nie wpłynie, ponieważ zamierzam wycofać się z giełdy. Poważnie rozważam pozostanie w polityce. Tej nie powinno się łączyć z działalnością biznesową, w tym również z giełdą.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama