Spośród największych rynków akcji to właśnie w Tokio najdłużej utrzymywał się "zdrowy" trend wzrostowy - do połowy września trudno było mieć zastrzeżenia do kondycji kupujących. 18 września Nikkei 225 osiągnął 11 tys. punktów i choć jeszcze pod koniec października zdołał przekroczyć tę wartość, to właśnie od tej pory na rynku rozpoczęła się konsolidacja. W jej trakcie pojawiło się kilka technicznych sygnałów, wskazujących, że z powrotem do hossy mogą być kłopoty. Najważniejsze są dwa: po pierwsze doszło do przełamania wzrostowej linii trendu, która wyznaczała tempo zwyżki od początku maja, po drugie w ciągu zaledwie kilku tygodni na wykresie pojawiły się dwie luki bessy. Początek listopada przyniósł lekką poprawę notowań, ale zwyżka nie wykracza na razie poza zwykły ruch powrotny do przełamanego wsparcia. Nie jest zatem oznaką siły byków, ale potwierdza trwający od pewnego czasu proces odwracania trendu wzrostowego. Zwyżka nie dotarła nawet do szczytu z końca października, ale została zatrzymana już na ostatniej luce bessy. Potwierdzeniem słabości japońskiego rynku akcji będzie spadek poniżej 10,2 tys. punktów - tutaj znajduje się dolne ograniczenie trwającej od dwóch miesięcy konsolidacji. Wybicie w dół będzie równoznaczne ze zmianą trendu średnioterminowego na spadkowy.
W sytuacji kiedy dojdzie do załamania wzrostu na rynku, który do niedawna wydawał się najbardziej "zdrowy", trudno będzie myśleć o utrzymaniu zwyżki na innych rozwiniętych giełdach, gdzie dynamika trendu była w ostatnich miesiącach niższa.
Ameryka
- trend traci impet
Kolejne rekordy najważniejszych amerykańskich indeksów - S&P 500 i Nasdaq Composite - nie zmieniają faktu, że trend wzrostowy za Atlantykiem traci impet. Wykresy obydwu wskaźników wyglądają w ostatnim czasie podobnie. Wprawdzie kolejne dołki i szczyty są położone coraz wyżej, ale poszczególne fale wzrostowe zachodzą na siebie. Najlepszym rozwiązaniem dla posiadaczy akcji byłaby dość ostra korekta, która oczyściłaby atmosferę. Im dłużej rynki utrzymują się w takim pełzającym trendzie wzrostowym, tym bardziej dotkliwy będzie późniejszych spadek.