Reklama

Rynek energii musi być konkurencyjny

Z ministrem Jackiem Piechotą, sekretarzem stanu w Ministerstwie Gospodarki, Pracy i Polityki Socjalnej, rozmawia Michał Śliwiński

Publikacja: 12.11.2003 08:42

Kiedy ustawa o likwidacji kontraktów długoterminowych (KDT) w energetyce znajdzie się na posiedzeniu rządu?

To skomplikowana regulacja dotycząca specyficznych i złożonych problemów ekonomicznych i prawnych funkcjonowania tak znaczącego sektora dla gospodarki, jakim jest elektroenergetyka. Projekt ustawy odzwierciedla założenia polityki energetycznej, zakładającej przyspieszenie liberalizacji rynku energii. Pracujący od początku 2002 roku zespół międzyresortowy przeanalizował wiele wariantów rozwiązania problemu KDT. Rekomendował koncepcję ich rozwiązania za jednorazową rekompensatą, jako jedyną spełniającą założenia polityki energetycznej.

Przed nami uzgodnienia międzyresortowe - ważny etap procedury tworzenia projektu ustawy. Spodziewam się, że na posiedzenie rządu zostanie on skierowany - najprawdopodobniej - na przełomie listopada i grudnia.

Skąd wynika opóźnienie w legislacji tej ustawy? Pierwotnie rząd miał się zająć KDT-ami znacznie wcześniej.

Przedłużają się rozmowy z zagranicznymi inwestorami w polskich elektrowniach oraz bankami. Nasi partnerzy podkreślają, że rozwiązanie zaproponowane przez PSE i resort gospodarki jest sprzeczne z konstytucją i z ochroną własności prywatnej. W rozmowach powraca stale jeden wątek...

Reklama
Reklama

Czyli?

Oczywiście, pieniądze - chodzi o wysokość rekompensat. Poszukujemy porozumienia z naszymi zagranicznymi partnerami w zgodzie z ekonomicznymi realiami.

Czy wysokość odszkodowania będzie regulowana ustawowo?

Ze względu na ważny interes publiczny przewiduje się likwidację KDT z mocy prawa za rekompensatą dla wytwórców. Projekt ustawy określi ogólną zasadę wypłat. Szczegóły będą omawiane indywidualnie, z uwzględnieniem warunków każdej umowy KDT. Jeszcze w czasie prac nad projektem chcielibyśmy dojść do porozumienia z wytwórcami.

Jak rozumiem, największym problemem przy likwidacji KDT jest postawa zagranicznych inwestorów? Czy resort nie zastanawiał się nad tym, żeby zaspokoić ich żądania, a reszcie elektrowni - spółek należących do Skarbu Państwa - zmniejszyć wypłaty?

To oznacza niedopuszczalną ingerencję i presję na zarządy spółek Skarbu Państwa. Z informacji, które do mnie docierają, wynika, że polscy wytwórcy energii - znający nasze realia gospodarcze - przyjmują zaproponowany w projekcie ustawy mechanizm ustalania wielkości rekompensaty.

Reklama
Reklama

Inwestorzy zagraniczni zachowują się różnie. Jeden z nich np. zażądał rekompensaty wyższej niż odszkodowanie za zerwanie umowy prywatyzacyjnej. To absurd.

Jak wyliczane są rekompensaty?

W krótkiej odpowiedzi trudno przedstawić skomplikowane szczegóły. A więc pokrótce: system jest oparty na znanej, ekonomicznej kategorii tzw. kosztów osieroconych. Chcemy wypłacać rekompensaty, których wysokość będzie równa różnicy pomiędzy wartością spółki energetycznej z i bez KDT. Taki sposób nie jest polskim wynalazkiem. Stosuje się go w innych krajach. Zagraniczni inwestorzy chcą znacznie więcej. Żądają ponadto zrekompensowania poniesionych nakładów, i, co więcej, przyszłych zysków. To zbyt wiele.

Jak Pan sądzi, uda się porozumieć z inwestorami zagranicznymi?

Szczerze - nie wiem. Poziom roszczeń finansowych jest bardzo wysoki. Chciałbym, aby partnerzy w negocjacjach zrozumieli, że KDT trzeba rozwiązać nie tylko ze względu na procesy dostosowawcze do UE.

A jakie jeszcze argumenty

Reklama
Reklama

przemawiają za rozwiązaniem KDT-ów?

Chodzi o możliwość szybszego rozwoju naszej gospodarki, czyli także podmiotów zagranicznych działających w naszym kraju. Likwidacja KDT przystosuje energetykę do konkurencji na unijnym rynku dzięki liberalizacji rynku energii. Uchroni ją od zapaści finansowej i zagrożeń dla budżetu. Oddłuży ten sektor gospodarki, stwarzając możliwość zaciągania kredytów inwestycyjnych. Umożliwi odbiorcom energii wybór między konkurującymi jej dostawcami.Nie wątpię, że naszych partnerów zagranicznych - z krajów o głęboko zakorzenionej gospodarce rynkowej - nie trzeba przekonywać, że konkurencja i wolny rynek pobudzają rozwój gospodarczy. Doświadczenia energetyki światowej pokazują, że warto wprowadzać konkurencję i rynek. W Polsce, od 60 do 70% energii sprzedawane jest w ramach KDT, czyli wolnego rynku energii praktycznie nie ma. Obejmuje on od 10 do 20% całości. Giełda obraca 3% energii. To zdecydowanie za mało.

Czy to jedyny powód, aby likwidować KDT?

Kontrakty długoterminowe z czynnika wzrostu stały się barierą rozwoju gospodarki. Utrwalają monopol w polskiej energetyce - są sprzeczne z regułami wolnego rynku i konkurencją. Stwarzają ryzyko finansowe dla wytwórców i banków. Są - podkreślam to raz jeszcze - sprzeczne z interesami odbiorców energii, nie gwarantując im prawa wyboru dostawcy. Kolidują z prawem RP i UE. Uzależniają, o czym już wspominałem, wytwórców energii od jednego odbiorcy - PSE. Czy sądzi Pan, że spółki energetyczne, zresztą jak każde inne, będą się rozwijać i restrukturyzować, mając zapewnione przychody na 10-15 lat? Dlaczego mają być zainteresowane obniżaniem kosztów, polepszeniem jakości i wydajności, wdrażaniem technologii przyjaznych środowisku? To oczywiste - nie, nie będą! A tak właśnie funkcjonują elektrownie z KDT. Obecnie nie ma ekonomicznych zachęt, aby produkowały efektywniej. To musi się zmienić. Dla dobra energetyki, dla dobra gospodarki, także dla dobra inwestorów zagranicznych, rozwijających działalność gospodarczą w naszym kraju.

Czy Unia Europejska naciska na likwidację kontraktów?

Reklama
Reklama

Jeżeli chcemy realizować wytyczne unijne - musimy wydzielić operatora systemu przesyłowego. Inaczej klient nie będzie mógł wybrać dostawcy energii, w tym także tańszego z UE. Skoro tak, PSE nie może być zmuszane do kupna 70% krajowej, drogiej energii. Dla PSE taki przymus to bankructwo. Aby nie upadło, należałoby zmusić konsumentów do kupna drogiej energii wytwarzanej w ramach KDT. Kto i jakim prawem miałby ich do tego zmusić? Czy możliwy jest zakaz sprzedaży energii na naszym rynku przez elektrownie unijne? Byłoby to sprzeczne nie tylko z dyrektywami UE, ale po prostu ze zdrowym rozsądkiem.

Utrzymywanie KDT oznacza de facto, że polska energetyka będzie się stawać coraz bardziej anachroniczna w porównaniu z krajami wysoko rozwiniętymi. Nie można na to pozwolić.

A co się stanie, jeżeli nie uda się porozumieć z inwestorami zagranicznymi w sprawie wysokości rekompensat.

Będziemy starali się przekonywać naszych partnerów. Ale nie można wykluczyć, że trzeba będzie odwołać się do trybunału arbitrażowego. Nie uchylimy się przed tym, jeśli tego będzie wymagać dobro gospodarki, jeśli przysłuży się przyspieszeniu jej rozwoju.

Stoimy przed alternatywą: albo sami zliberalizujemy rynek energii, albo nastąpi to żywiołowo, pod naciskiem międzynarodowej konkurencji. Im zrobimy to sprawniej, w zgodzie z racjami ekonomicznymi, tym większe będą możliwości ochrony polskich interesów gospodarczych, rozwoju energetyki i ochrony miejsc pracy.

Reklama
Reklama

Dziękuję za rozmowę.

Skarb Państwa

w energetyce

SP to nadal największy udziałowiec polskich firm energetycznych. Jest właścicielem m.in. Elektrowni Turów, Bełchatów oraz Opole. Należy do niego Południowy Koncern Energetyczny, Elektrownia Dolna Odra, Elektrownia Kozienice i Elektrownia Ostrołęka.

Kontrakty długoterminowe

Reklama
Reklama

Kontrakty długoterminowe w energetyce były zawierane pomiędzy elektrowniami a Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi. PSE w ramach KDT zobowiązywały się odbierać energię w ustalonej cenie i wielkości. Kontrakty były zawierane od 1994 roku, a przychody z odbioru wyprodukowanej przez PSE energii stanowiły zabezpieczenie dla kredytów udzielonych przez banki elektrowniom na modernizację. Ustawa ma zlikwidować KDT. Projektodawcy zakładają, że elektrownie dostaną rekompensatę, która posłuży do spłacenia kredytów. Ogólna wielkość odszkodowania szacowana jest na ok. 15-17 mld zł. Środki na rekompensatę PSE chce pozyskać z emisji obligacji.

Inwestorzy zagraniczni

w polskiej energetyce

W Polsce działa kilka zagranicznych koncernów energetycznych. Francuski EDF jest właścicielem m.in. giełdowej Kogeneracji, Elektrowni Rybnik, Elektrociepłowni Kraków oraz El. Zielona Góra. Razem z GDF inwestor posiada też pakiet akcji Elektrociepłowni Wybrzeże. Belgijski Electrabel ma strategiczny pakiet w Elektrowni Połaniec. Vattenfall jest inwestorem w Elektrociepłowniach Warszawskich, ma również walory Górnośląskiego Zakładu Energetycznego. Amerykański PSEG jest właścicielem Elektrociepłowni Chorzów, elektrociepłowni Elcho oraz Elektrowni Skawina. Societe Nationale d?Electricite et de Thermique to inwestor w Elektrociepłowni Białystok. Amerykański AES miał zbudować gazową elektrownię żarnowiecką. Envia Mitteldeutsche posiada większościowy pakiet Elekrociepłowni Będzin. Z polskich inwestorów w energetyce trzeba wymienić Elektrim, który ma operacyjny pakiet akcji w Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama