- Obie strony chcą znaleźć rozwiązanie. Niższe podatki przyczynią się do wzrostu popytu wewnętrznego - powiedział w wywiadzie telewizyjnym dla Bloomberg News Joachim Hoerster, deputowany CDU, który przewodniczy parlamentarnej komisji mediacyjnej. Komisja zbiera się dzisiaj na pierwszym posiedzeniu. Następne wyznaczono na 26 listopada i 10 grudnia. Kompromis powinien być osiągnięty nie później niż do 18 grudnia, tak by obie izby parlamentu mogły go zaaprobować przed końcem roku.
Powołanie komisji mediacyjnej okazało się konieczne po odrzuceniu rządowego programu reform przez Bundesrat, izbę wyższą niemieckiego parlamentu, w której opozycja ma większość. Liderzy CDU i CSU zawetowali rządowy program, mimo że ich partie również opowiadają się za redukcją podatków. Wszyscy oczekują bowiem, że zwiększy to wydatki konsumpcyjne Niemców i w rezultacie podtrzyma ożywienie gospodarcze. Obecnie największa europejska gospodarka wychodzi z recesji tylko dzięki temu, że na światowy wzrost zwiększył popyt niemieckie towary. We wrześniu Niemcy miały rekordową nadwyżkę w handlu zagranicznym. Dzięki temu zaufanie przedsiębiorców okazało się w październiku najwyższe od 32 miesięcy. Stowarzyszenie niemieckich handlowców HDE prognozuje, że obniżenie podatków spowoduje wzrost sprzedaży detalicznej o 1% w przyszłym roku, po spadku tego wskaźnika w br. Kanclerz Gerhard Schroeder zagroził dymisją, jeśli do końca roku parlament nie przyjmie uchwał zmniejszających podatki i ograniczających wydatki socjalne państwa.
Opozycja zapowiada przyjęcie tego programu po dwoma warunkami. Po pierwsze, zredukowanie wpływów z podatku dochodowego o 18 mld USD rocznie tylko w jednej czwartej może być sfinansowane dalszym zwiększaniem deficytu budżetowego. Z tego wynika drugi warunek, polegający na tym, by resztę pokryć zmniejszeniem wydatków na cele socjalne. Chodzi przede wszystkim o dalej idące zmiany w prawie pracy i likwidację tych przepisów, które utrudniają zwalnianie pracowników. Opozycja domaga się też odbierania zasiłków tym bezrobotnym, którzy odrzucają oferty pracy nieodpowiadającej ich kwalifikacjom.