Reklama

Dolar da sygnał?

Przez kolejny tydzień zarówno giełda w Warszawie, jak i inne światowe parkiety nie były w stanie znaleźć jednoznacznego kierunku. Bilans tygodnia uzupełniają umocnienie złotego i obligacji, wyraźny spadek wartości dolara wobec światowych walut i rekordowe ceny metali szlachetnych. Kluczowym czynnikiem może okazać się niechęć inwestorów do dolara.

Publikacja: 15.11.2003 09:07

Przez nasz rynek przetoczyła się w ostatnich dniach fala wyników finansowych spółek za III kwartał. Nie wywołały one zbyt wielu emocji. Można by to zrozumieć w przypadku niemiłych rozczarowań (których swoją drogą było sporo). Inwestorzy widząc wciąż dobrą koniunkturę na zagranicznych giełdach nie chcą się pozbywać akcji, mając nadzieję, że jeśli nie wyniki, to równie wysokie wyceny papierów na świecie uzasadniają ich obecne ceny. Natomiast niepokojący był brak reakcji na osiągnięcia przekraczające oczekiwania rynkowe. Do odważniejszych zakupów nie skłoniły dobre zyski ani TP, ani PKN. To pokazało, jak bardzo wyśrubowane są kursy i jak wiele pozytywnych wiadomości jest już zdyskontowanych. Jeśli giełda miałaby rosnąć w długim okresie, potrzebuje dłuższej stabilizacji notowań. Dodatkowo inwestorzy muszą widzieć na horyzoncie dalszą poprawę wyników spółek oraz dobrą koniunkturę na światowych parkietach.

Obawy o sektor przemysłowy

Przedstawiane raporty finansowe za III kwartał w przypadku wielu dużych firm, mogą zachwiać wiarą w szybkie powiększanie zysków. Nie dosyć, że nie rosną, to - głównie w bankach - obniżają się. Oprócz problemów ze zwiększaniem dochodów z działalności operacyjnej w drugim półroczu, borykają się z dekoniunkturą na rynku obligacji. Jakby tego było mało, agencja ratingowa Fitch zauważyła, że w związku z obniżką w przyszłym roku podatku dla przedsiębiorstw, banki będą musiały uwolnić niektóre aktywa utworzone z tytułu odroczonego podatku dochodowego. Efektem będzie dodatkowy podatek, jaki banki będą musiały zapłacić w 2003 r.

Jednocześnie pojawiają się pierwsze glosy ostrzegające o spowolnieniu rozwoju sektora przemysłowego, który jest motorem ożywienia gospodarczego. Sygnalizują to badania koniunktury, prowadzone zarówno przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową Szkoły Głównej Handlowej, jak i GUS. Spółki z tej branży były jednym z największych beneficjentów poprawy koniunktury na giełdzie. Od października 2002 r. indeks cenowy je grupujący zwiększył wartość półtora raza i osiągnął najwyższy poziom od 6 lat.

W tym kontekście uwagę inwestorów powinny przyciągnąć podawane w czwartek dane o październikowej produkcji przemysłowej. Analitycy spodziewają się wzrostu o 8,7% w ujęciu rocznym i 2,1% w porównaniu z wrześniem. Biorąc pod uwagę, że od marca 2003 r. roczna dynamika wzrostu produkcji nie spadła poniżej 5%, ewentualne przekroczenie tego poziomu zostałoby negatywnie odczytane przez rynek. Dwucyfrowe tempo rozwoju sektora przemysłowego potwierdziłoby tezę o dużej witalności tej części gospodarki.

Reklama
Reklama

Amerykańska

waluta rekordowo słaba

Ostatni tydzień był bardzo nieudany dla amerykańskiego dolara. Indeks obrazujący jego notowania wobec koszyka sześciu walut światowych (euro, japońskiego jena, funta brytyjskiego, dolara kanadyjskiego, korony szwedzkiej i franka szwajcarskiego) wyrównał najniższy poziom od początku 1997 r., osiągnięty poprzednio w październiku. Jego przełamanie może spowodować ostateczne zwątpienie w siłę pieniądza Stanów Zjednoczonych i w konsekwencji w zasadność utrzymywania w portfelu przewartościowanych aktywów amerykańskich.

Wpływ kursu walutowego na atrakcyjność inwestowania w akcje na rynku w USA dobrze obrazuje wykres indeksu S&P 500, wyrażony w obcej walucie (dokładnie mówiąc, w koszyku obcych walut). Nabywając akcje w Stanach Zjednoczonych, trzeba wymienić zagraniczne pieniądze na dolary, a przy sprzedaży papierów pozbyć się również dolarów. Jeśli dolar traci na wartości, spadają zyski wyrażone w obcej walucie.Na zamieszczonym obok wykresie widzimy, że S&P 500 nie pokonał dotąd wrześniowego szczytu, podczas gdy S&P 500 wyrażony w walucie lokalnej zdołał wyjść ponad niego. Jednocześnie, patrząc w dłuższej perspektywie, wyraźnie widać, że od wiosny tego roku stopa zwrotu z amerykańskich akcji dla zagranicznych inwestorów jest mniejsza niż dla krajowych. W tej sytuacji nie dziwi, że saldo zagranicznych inwestycji w akcje jest najmniejsze od blisko 7 lat i systematycznie zbliża się do zera. Może się więc okazać, że dalsze osłabienie dolara skłoni zagranicznych graczy do wyprzedaży. Biorąc pod uwagę, że przez ostatnie 10 lat saldo zagranicznych lokat w akcje w USA było prawie zawsze dodatnie, spowodowałoby to pokaźny spadek kursów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama