Cesky Telecom wraz z należącym do niego operatorem sieci telefonii komórkowej Eurotel zamierza do końca 2005 r. zmniejszyć liczbę pracowników do 9,5 tysiąca, z obecnych 13 tysięcy. Jest to część strategii na najbliższe 18 miesięcy przedstawionej w końcu minionego tygodnia przez dyrektora generalnego czeskiego koncernu Gabriela Berdara. Redukcja zatrudnienia będzie dotyczyć przede wszystkim działalności w telefonii stacjonarnej, gdzie ma pozostać ok. 7 tysięcy pracowników. W tym segmencie Cesky Telecom zwolnił już w tym roku 2,7 tys. osób i obecnie zatrudnia 11 tys. pracowników.
Zwiększyć efektywność przed prywatyzacją
- Głównym założeniem naszej strategii na najbliższe 18 miesięcy jest zwiększenie efektywności spółki i poprawienie jakości usług - podkreślił prezes G. Berdar, który przyszedł do firmy z amerykańskiego koncernu komputerowego Dell Inc. - Taki plan jest niezbędny, aby rząd mógł z sukcesem sprywatyzować firmę w 2005 r. Trzeba też pamiętać, że na coraz bardziej liberalnym rynku rośnie konkurencja ze strony innych operatorów - dodał.
Udział Cesky Telecom w czeskim rynku telekomunikacyjnym spada od czasu, gdy w lipcu 2002 r. weszło w życie nowe prawo. Zezwala ono na działanie innym spółkom (dołączono numer prefiks, podobnie jak w Polsce). Od stycznia możliwe jest również przenoszenie tego samego numeru telefonu, nawet jeśli zmieni się dostawcę usług telefonicznych.
W pierwszych trzech kwartałach 2003 r. zysk czeskiego potentata obniżył się o 6%, do 3,7 mld koron (136 mln USD), przy spadku sprzedaży o 5%. Były monopolista tracił klientów zarówno w segmencie usług stacjonarnych, jak i w telefonii komórkowej. Według najnowszych badań, już ok. 90% Czechów ma własną komórkę, co znacznie ogranicza możliwości ekspansji w tym sektorze.