Parząc na wykres cen kontraktu na WIG20 można odnieść wrażenie, że grunt się pod nim załamał. Do wczorajszej sesji można było mówić o wsparciu na poziomie 1559 pkt. Czekaliśmy wszyscy przez wiele dni na chwilę, gdy to wsparcie będzie testowane. Oczekiwania co do samego wyniku testu były różne. Osobiście sądziłem, że poziom wsparcia nie zostanie obroniony i ceny zejdą niżej. Nad wsparciem widać było nieco wydłużony kształt formacji głowy i ramion. Przełamanie poziomu 1559 pkt miało oznaczać jej realizację.
Także i przed wczorajszą sesją liczyłem na test wsparcia. Słaba sesja w USA oraz spadki na rynkach azjatyckich skłaniały do pesymizmu. Jednak jego skala mnie zaskoczyła. Kontrakty rozpoczęły notowania dokładnie na poziomie 1559 pkt, czyli luką o wielkości 20 pkt. Szybko ceny zeszły pod wsparcie. Ponownie zagłębialiśmy się w obszar konsolidacji powstałej między 23 i 28 października br. Wsparciem było jej dolne ograniczenie na 1507 pkt.
Sesję zakończyliśmy wyznaczając jej minimum na 1510 pkt. Trudno to nazwać okazją do kupna. W ciągu całej sesji nie było poważniejszych przesłanek do zajęcia długiej pozycji. Przełamanie okazało się bardziej trwałe, niż sądziłem. Wcześniej przypuszczałem, że rynek nie zejdzie tak nisko, ale zawróci i będzie próbować wyjść ponownie nad poziom 1559 pkt. W tej chwili będzie to zdecydowanie trudniejsze, ale nie niemożliwe. Wczorajsza sesja wygenerowała szereg sygnałów sprzedaży. Obrót też sprzyja postrzeganiu rynku w kontekście spadków. Ja jednak nie wpadałbym w panikę. Póki ceny utrzymują się nad dołkiem z września, można nadal mówić o trwaniu korekty. Jednak o pozycjach długich na razie trzeba zapomnieć do chwili pojawienia się wyraźnych sygnałów. W tej chwili pierwszym takim sygnałem będzie zamknięcie wczorajszej luki bessy.