Ta sesja pretendowała do miana decydującego starcia sił podaży i popytu, które rozstrzygnąć o kierunku trendu średnioterminowego. Rynek potrzebował jasnego i klarownego rozstrzygnięcia. Bieżący tydzień przyniósł bowiem swoisty "ratalny" krach koncepcji zakładającej wzrosty. Zaczęło się w poniedziałek od długiego, czarnego korpusu, który spowodował zakończenie listopadowej konsolidacji na 1560 pkt. Przełamane zostało jednocześnie wsparcie w postaci niezwykle ważnej średniej EMA-55 i nastąpiło wybicie dołem z 3-miesięcznego symetrycznego trójkąta. We wtorek do kolekcji negatywnych sygnałów dołączył jeszcze jeden - pokonanie 1500 pkt. Przełamywanie każdego z tych poziomów pogarszało już i tak nadwątlone morale byków, ale pod względem formalnym rynek nadal był w trendzie wzrostowym.
Zamknięcie wtorkowej sesji doprowadziło jednak notowania kontraktów do miejsca, w którym zdecydować miały się średnioterminowe losy rynku. Oto bowiem na poziomie 1476 pkt. znalazła się linia szyi 3-miesięcznej formacji podwójnego szczytu jak również przedłużenie linii trendu, która w maju i czerwcu br. wyznaczała tempo wzrostu rynku. Zejście notowań kontraktów poniżej tych wartości kończyło z punktu widzenia AT regularną fazę 6-miesięcznego trendu wzrostowego.
I tak też się stało. Środowe przełamanie wsparcia najprawdopodobniej oznacza początek poważnych kłopotów byków. Teoretycznie wybicie z "M" oraz trójkąta, dopuszcza możliwość spadku kontraktów nawet do 1200 pkt. Praktycznie zaś, rynek na najbliższych sesjach prawdopodobnie poszukiwać będzie poziomu równowagi i znaleźć go może w okolicach linii szyi kilkuletniego podwójnego dna tj. 1444 pkt. Stąd może nastąpić właściwy ruch powrotny do przełamanego wsparcia i od jego wyniku wielu inwestorów uzależni zapewne swoje średnioterminowe postrzeganie rynku.