Fundusz Poręczeń Unijnych, zasilany z części środków pochodzących z oprocentowania rezerwy obowiązkowej, będzie dysponował kapitałem blisko 900 mln zł. Jego zadaniem będzie udzielanie poręczeń i gwarancji dla kredytów i pożyczek na prefinansowanie i współfinansowanie projektów unijnych. Powstanie funduszu ma rozwiązać problem przedsiębiorców, którzy nie dysponują dużymi pieniędzmi i nie mają środków na rozpoczęcie inwestycji albo nie mogą czekać do jej zakończenia na ich zwrot. Tymczasem po wejściu Polski do UE firmy będą mogły liczyć na zwrot części inwestycji dopiero po jej zakończeniu.
Z samego Programu Operacyjnego Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw od przyszłego roku czeka na polskie firmy 395 mln euro. Dzięki temu funduszowi nasi przedsiębiorcy będą mieli łatwiejszy dostęp do kredytów na inwestycje związane z realizacją unijnych projektów. Do tej pory podstawową barierą w skorzystaniu z pieniędzy, jakie oferuje nam Unia, było zgromadzenie wymaganego kapitału.
- Przedsiębiorca musi najpierw wyłożyć całą sumę, dopiero po zakończeniu inwestycji te pieniądze mu się zwraca - powiedziała Aleksandra Sztetyłło, dyrektor Zespołu Informacji i Promocji Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. W przypadku starania się o środki z funduszy przedakcesyjnych, przedsiębiorca mógł uzyskać zaliczkę na poczet dotacji, jaką ma otrzymać. Realny koszt inwestycji był więc znacznie mniejszy.
- Wnioskodawca w ciągu 60 dni mógł uzyskać zaliczkę nawet w wysokości 50% dotacji, o jaką się ubiegał. To było dla niego bardzo duże odciążenie oraz niewątpliwa zachęta, aby korzystać z możliwości, jakie daje nam Unia - powiedziała A. Sztetyłło.
Jednak w przypadku środków strukturalnych, które zostaną uruchomione po naszym wejściu do Unii, tych zaliczek nie będzie. Kolejną znaczącą zmianą jest to, iż koszty inwestycji będzie można kwalifikować już w momencie złożenia wniosku. W przypadku funduszy przedakcesyjnych można tego było dokonać dopiero, gdy dotacja została zatwierdzona.