W przemówieniach wygłoszonych w minionym tygodniu 11 członków Komitetu Rynku Otwartego Fed, który ustala wysokość stóp, wyraźnie stwierdziło, że bank centralny jest zadowolony z tego, że może pozwalać na dalsze umacnianie rozwoju gospodarczego bez podnoszenia stóp, gdyż nie ma groźby inflacji.

- Jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że jedyne słabsze punkty amerykańskiej gospodarki to rynek pracy i produkcja przemysłowa - powiedział szef oddziału Fed w San Francisco Robert Parry na spotkaniu z australijskimi ekonomistami w Sydney. Ta i inne wypowiedzi przedstawicieli Fed przyczyniły się do tego, że drugi tydzień z rzędu drożały amerykańskie obligacje skarbowe, po raz pierwszy od września. Cena 10-letnich obligacji skarbowych wzrosła w piątek w Londynie o 31 centów na 1 tys. USD ich wartości nominalnej, a rentowność spadła o 6 pkt proc., do 4,15%.

Przewodniczący Fed Alan Greenspan powiedział, że nie widzi żadnego niebezpieczeństwa ze strony inflacji, a Michael Moskow z oddziału Fed w Chicago jest pełen optymizmu, że wzrost gospodarczy ma solidne podstawy, a obawy o wzrost inflacji określił jako "przedwczesne". Podobne opinie wygłosili też wiceprezes Fed Roger Ferguson oraz Jack Guynn z Atlanty i William Poole z St. Louis. Poole określił perspektywy wzrostu amerykańskiej gospodarki jako "doskonałe" i stwierdził, że rynek pracy "wyszedł z kryzysu".

Ekonomiści przewidują, że zarówno w bieżącym kwartale, jak i w całym przyszłym roku, tempo wzrostu PKB wyniesie w Stanach Zjednoczonych 4,1%.