Analitycy są zgodni. W przyszłym roku tak dynamicznego wzrostu zysków, jak w 2003 r., nie ma się co spodziewać. Baza porównawcza będzie zdecydowanie wyższa i musiałoby dojść do prawdziwej eksplozji wyników, by utrzymać tegoroczne tempo ich poprawy.
Licząc od końca 2002 r., suma zysków spółek z indeksu S&P 500 za cztery kolejne kwartały poszła w górę o ponad 10 USD, do 37,8 USD na akcję. To oznacza wzrost o 35,5%. Na koniec 2003 r. ma to być już 44,9 USD, jesienią zaś 2004 r. - 51,7 USD. Zabraknie już tylko 2 USD do rekordowego poziomu notowanego po III kwartale 2000 r. Można więc powiedzieć, że korporacyjna Ameryka zdecydowanie wychodzi na prostą.
Amerykanie kupują akcje
To skłania wielu obserwatorów wydarzeń na giełdach w USA do porównywania obecnej sytuacji porecesyjnego ożywienia gospodarczego z okresem wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Przekonują oni, że okres trwałej poprawy koniunktury dopiero się rozpoczyna. Napływające w ostatnim czasie dane makroekonomiczne, lepsze od oczekiwań analityków, zdają się taką możliwość potwierdzać. Nic dziwnego, że inwestorzy ruszyli w połowie roku do odważnych zakupów akcji, w nadziei na rozpoczęcie długotrwałej hossy. Różnica między pieniędzmi wpłaconymi i wypłaconymi z funduszy inwestujących w akcje ustabilizowała się od czerwca na poziomie ok. 20 mld USD miesięcznie. Po dziewięciu miesiącach tego roku wynosi 97 mld USD, podczas gdy w roku ubiegłym saldo było ujemne (27,7 mld USD), a w 2001 r. wyniosło prawie 32 mld USD. Dla porównania, w 2000 r. było to prawie 310 mld USD. Czy ponownie mamy do czynienia z "owczym pędem" charakterystycznym dla końcowej fazy trendu rosnącego- Wymowne jest to, że mimo ogromnego napływu środków S&P 500 zwiększył wartość od końca maja zaledwie o 6%. Jak wyglądałyby notowania, gdyby strumień świeżego kapitału nie płynął tak wartko- Czy ewentualne pogorszenie notowań nie skłoni do wycofywania środków z funduszy, co wywierałoby dodatkową presję na spadek kursów" Takie zagrożenie jest realne. Poprawa kondycji finansowej amerykańskich przedsiębiorstw przeciwdziałałaby realizacji negatywnego scenariusza. Jakie są zatem szanse, że 2004 r. spełni oczekiwania inwestorów co do dalszych zysków z lokowania w akcje"
Wyceny ciągle wyśrubowane