Ostatni tydzień przyniósł zdecydowane pogorszenie nastrojów na zagranicznych rynkach akcji. Najgorzej sytuacja prezentuje się w Japonii, gdzie Nikkei 225 wybił się w dół z krótkoterminowej konsolidacji. Teraz indeks powinien zniżkować do około 9300 pkt, czyli do ważnej średnioterminowej strefy wsparcia, którą tworzą dołki z września 2001 roku, lutego 2002 roku i z sierpnia bieżącego roku oraz szczyt z listopada 2002 roku. Optymistów będzie dodatkowo wspierało 50-proc. zniesienie wcześniejszej fali wzrostowej. Spadek poniżej tej bariery będzie w najlepszym stopniu zapowiadał przecenę do minimum z pierwszej połowy tego roku (7600 pkt). Długoterminowy obraz rynku podpowiada jednak, że w przypadku testu tego poziomu, zwycięstwo odniosą niedźwiedzie i bessa będzie kontynuowana. Ranga wspomnianego wsparcia jest więc bardzo duża i gdyby bykom udało się wybronić rynek na wysokości 9300 pkt, to w przypadku powrotu do wzrostu na wykresie utworzyłaby się formacja odwróconej głowy z ramionami. Na razie zdecydowaną przewagę mają sprzedający i otwieranie długich pozycji jest nieuzasadnione.

W Europie natomiast losy zapoczątkowanego w marcu trendu wzrostowego dopiero się ważą. W trakcie piątkowej sesji DAX balansował na granicy wsparcia wyznaczanego przez linię wzrostów oraz przez szczyt z początku września. Do momentu kiedy poziom 3600 pkt nie zostanie definitywnie przełamany, gra na zniżkę będzie obarczona sporym ryzykiem. Przebicie wsparcia rozpocznie przecenę do około 3250 pkt, czyli do poziomu, na którym pod koniec września zostało utworzone lokalne minimum.

Rozstrzygnięć brakuje także w USA. Wprawdzie po nieudanym teście górnego ograniczenia klina zwyżkującego znacznie wzrosło zagrożenie zmianą trendu na spadkowy, ale do chwili przełamania dolnego ograniczenia tej formacji (1025 pkt) nie można przekreślać szans kupujących. Gdyby udało im się wyjść obronną ręką z obecnej sytuacji, trend wzrostowy będzie kontynuowany i powrócą szanse na zwyżkę do 1170 pkt.