- Cena, za jaką chcemy sprzedać 68% akcji Unipetrolu, powinna być przynajmniej taka sama, jaką oferowano nam podczas pierwszej próby prywatyzacji spółki w 2001 r. lub wyższa - powiedział wczoraj Pavel Kuta, wiceprezes czeskiego funduszu prywatyzacyjnego, zajmującego się sprzedażą majątku Skarbu Państwa.
Powtórka z prywatyzacji
Przed dwoma laty fundusz uzgodnił wstępnie sprzedaż - za 361 mln euro - kontrolnego pakietu akcji koncernu paliwowego lokalnej firmie produkującej nawozy sztuczne - Agrofert Holding. Transakcja nie doszła do skutku. Agrofert zażądał obniżenia ceny m.in. ze względu na powodzie w Czechach, które obniżyły - jego zdaniem - wartość niektórych aktywów. Nadto akcje Unipetrolu chciał kupić wspólnie z nieujawnionym partnerem, a takiej możliwości nie zakładała ówczesna strategia prywatyzacji.
- Teraz takich ograniczeń nie będzie. Podmiot bądź podmioty, które kupią koncern, będą mogły dowolnie dysponować jego aktywami. Niewykluczone więc, że dojdzie do wydzielenia niektórych spółek zależnych - zapewnił P. Kuta. W skład Unipetrolu wchodzą m.in. największa rafineria w Czechach - Ceska Rafinerska, największe spółki petrochemiczne Chemopetrol i Kaucuk, spółka chemiczna Spolana i sieć stacji benzynowych Benzin.
Do końca ubiegłego tygodnia Czesi zarejestrowali dziewięciu chętnych, ale ostateczny termin składania ofert mija 12 stycznia przyszłego roku. O Unipetrol ubiega się Orlen, który w minionym tygodniu podpisał z tej okazji umowę o współpracy z Agrofertem. Jest też węgierski MOL, z którym polska firma podpisała list intencyjny w sprawie tworzenia koncernu środkowoeuropejskiego, i - nieujawniony jeszcze z nazwy - inwestor z Rosji. Ostatnio zainteresowanie oficjalnie deklarowały: Jukos i węgierski BorsodChem.