Wtorkowa sesja miała być (przynajmniej sam tak sądziłem) kontynuacją zwyżki z piątku i poniedziałku. Faktycznie okazało się, że wzrostowy był tylko początek, a potem, praktycznie aż do samego zamknięcia, wartość indeksu nieprzerwanie spadała.

Zaporą nie do pokonania dla WIG20 okazał się, co zresztą zrozumiałe, poziom 1470 pkt. Na tej wysokości powstała wyraźna luka bessy i co gorsza (dla byków) z impetem przełamane zostało wsparcie ulokowane 10 pkt wyżej. Wczorajszy spadek oznacza, że rynek jest bardzo słaby i raczej przetestuje ponownie dołek sprzed 3 dni. Dynamiczne odbicie mamy już za sobą i to jest fakt. Słabo zachowywały się akcje TP, Pekao, Prokomu, KGHM. Zaczęły notowania z poziomu, który okazał się dziennym maksimum, zaś zamknęły je w okolicy dobowego minimum.

Mimo iż obrót na sesji był nie za wysoki, to jednak nie stanowi to pocieszenia dla posiadaczy akcji. Istotnych wsparć, a jednocześnie poważnych zmagań popytu i podaży oczekiwałbym na poziomie 1400-1410 pkt i potem ewentualnie na wysokości 1320 pkt. Przełamanie tej drugiej bariery to jednoznaczny sygnał, że podstawowy indeks spadnie do poziomu notowanego na wiosnę.

Do tego nam jednak w tej chwili bardzo daleko i nie sądzę nawet, by byki łatwo oddały wsparcie na wysokości 1400 pkt. Jednak nadal nad rynkiem będzie wisiało widmo formacji podwójnego szczytu, a praktycznie zakończoną wczoraj zwyżkę można by wówczas potraktować jako niewielki ruch powrotny do przełamanej linii szyi. Niby zagrożenie poważne, ale w żaden sposób nie zachęcałbym do sprzedaży akcji. Przeciwnie, akumulacja niektórych walorów może być przed końcem roku, z różnych względów fundamentalnych, bardzo dobrą taktyką, choć na pewno analiza techniczna (w tym i wygląd praktycznie większości dziennych oscylatorów) do tego nie zachęca.

W układzie tygodniowym możemy mówić o spadku w ramach kanału trendowego. Obecnie indeks drugi tydzień z rzędu ślizga się po jej dolnej linii, co daje przynajmniej minimalne nadzieje na powstrzymanie dalszych spadków.