- Projekt Odessa-Brody to zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego powiększonej Unii Europejskiej - powiedział Layola de Palacio, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, która na opracowanie m.in. biznesplanu przeznaczyła 2 mln euro. Podobnie uważa Witalij Gajduk, wicepremier Ukrainy. - Jest ważny również dlatego, że ropa kaspijska, która będzie przesyłana rurociągiem, jest nisko zasiarczona, czyli bardziej przyjazna dla środowiska - dodał. Zdaniem wicepremiera Marka Pola, podpisaniem umowy zamknięto dyskusję polityczną, która trwała kilka lat. - Ukraina otrzymywała propozycje ze strony rosyjskiej, których celem było zahamowanie rozbudowy rurociągu Odessa-Brody w kierunku Europy Zachodniej - stwierdził M. Pol.
Budowa potrwa trzy lata
Po podpisaniu międzynarodowej umowy PERN i Ukrtransnafta, polskie i ukraińskie przedsiębiorstwa powołają nowy podmiot, który będzie inwestorem projektu. Jego koszt na najbliższe 3 lata wynosi 450 mln zł. Tyle trzeba wydać na przedłużenie rurociągu z ukraińskiej miejscowości Brody (90 km od polskiej granicy) do Płocka. - Niewykluczone że z Płocka rurociąg zostanie przedłużony do Gdańska, ale to będzie wynikiem decyzji biznesowych, a nie politycznych - dodał M. Pol.
Nowy podmiot będzie szukał środków na realizację projektu. Wśród jego udziałowców mogą więc pojawić się inwestorzy finansowi. Mogą to być firmy zza wschodniej granicy, które mają bogate złoża ropy naftowej, jak również rafinerie, które będą kupować ropę z rurociągu Odessa - Brody. Inwestorem projektu, obok PERN i Ukrtransnafty, może więc zostać Orlen albo Grupa Lotos.
Ile ropy do Polski-