Wczorajsza sesja nie wniosła zbyt wiele nowego do obrazu rynku. Odreagowanie po wtorkowej przecenie, które odbyło się przy co najwyżej przeciętnej aktywności inwestorów, z pewnością nie będzie miało decydującego wpływu na kolejne notowania na GPW. Główne przyczyny utrudniające wykreowanie wyraźnej tendencji wzrostowej, leżące zresztą poza giełdą, wcale nie znikły. Stąd zaniepokojenie czy wręcz nerwowość graczy wydają się zrozumiałe.

Nasz rynek, będący ostatnio relatywnie słabszy od reszty świata, w razie dobrej sytuacji na giełdach zachodnich mógłby spróbować nadgonić stracony dystans, a przynajmniej nie spadać. Niestety, wzrosty na Zachodzie nie są przesądzone. Poza tym dzisiejsze święto w USA pozbawi pozostałe rynki drogowskazu, wprowadzając dodatkowy element niepewności. Samodzielnie nasza giełda powinna zmierzać w kierunku południowym, bo przy obecnym stanie wiedzy o finansach publicznych w przyszłym roku trudno znaleźć wystarczające przesłanki do kupowania akcji właśnie w tym momencie. Przyczyną takiej wstrzemięźliwości może być nie tylko brak pewności kształtu, jaki ostatecznie przybierze plan racjonalizacji wydatków budżetowych wicepremiera Hausnera. Można się obawiać, że polska gospodarka, mimo wyraźnej poprawy wielu parametrów, wcale nie zmierza tam, dokąd powinna, a w każdym razie łatwo może zostać z właściwego kursu zepchnięta.

MF przygotowało kolejny bubel legislacyjny w postaci projektu nowej ustawy o VAT, który w obecnym kształcie poważnie zaszkodzi napływowi do Polski inwestycji w sektorze usług. "Stymulujące" działanie państwa na rodzimy biznes widać doskonale na przykładzie Optimusa czy JTT. Wprawdzie wyrok NSA przywraca nadzieję, ale droga ku normalności jest jeszcze daleka, co inwestorzy wyczuwają nieomylnie.

Zwróć uwagę:

Kredyt Bank - duży obrót po dużym spadku, możliwe zatem spekulacyjne odbicie, zwłaszcza wobec deklaracji silnego poparcia dla działań polskiej spółki, złożonej przez inwestora strategicznego KBC Bank NV.