- Oddzielnie żadna z łączących się spółek nie mogłaby się znaleźć w piątce największych krajowych firm budowlanych. Po połączeniu wejdziemy do ścisłej czołówki - mówi Andrzej Ubertowski, prezes Polnordu. Szefowie obu przedsiębiorstw szacują, że przychody nowego podmiotu w 2005 r. wyniosą co najmniej 500 mln zł. W następnych latach spodziewają się ich dynamicznego wzrostu. - Na przyszły rok Polnord ma już zakontraktowane projekty o wartości 150 mln zł. Jeśli Energobudowie uda się wygrać chociaż część przetargów, w których zamierza wziąć udział, możemy spodziewać się skokowego wzrostu przychodów już w 2005 r. - dodaje A. Ubertowski.
Strategia nowego podmiotu zakłada m.in. zwiększenie zaangażowania w sektorze budownictwa energetycznego. Eksport tego rodzaju usług ma się podwoić (obecnie wynosi ok. 6-7%). Niemiecki oddział Polnordu ma w przyszłości obsługiwać także kontrakty na rynku francuskim. Mimo że działalność łączących się spółek pokrywa się w pewnych obszarach, szefowie firm zapowiadają, że nie zmniejszą zatrudnienia. W obu przedsiębiorstwach pracuje ok. 600 osób.
Po połączeniu nowy podmiot będzie posiadać 14,6% własnych akcji (Energobudowa ma obecnie 31% walorów Polnordu). Papiery te mogą zostać umorzone bądź sprzedane. - Sprzedaż akcji zasiliłaby nasze środki obrotowe, dlatego preferujemy ten wariant. Jednak nie podjęliśmy jeszcze decyzji - mówi prezes Ubertowski. Z naszych informacji wynika, że pakiet nie trafi na giełdę, tylko zostanie zaoferowany konkretnemu inwestorowi.