Ponad rok temu sąd ogłosił upadłość Lety. W efekcie pod koniec września 2002 r. spółka opuściła warszawski parkiet. W skład masy upadłości wchodzi m.in. pakiet akcji Domu Maklerskiego Polonia Net. Walory reprezentują prawie 10% głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Syndyk Lety zarządza także masą upadłości innego przedsiębiorstwa - katowickiego Kmiecika, który ma około 5% głosów na WZA Polonii. Papiery Polonii od roku są na sprzedaż. - Wciąż czekam na interesujące oferty. Dopóki ich nie dostanę, nie sporządzę wyceny akcji, bo to kosztuje. Wyceniam inne aktywa, na które są chętni - mówi syndyk Katarzyna Pociecha. Przypomina, że opowiadała się za likwidacją domu maklerskiego, ale nie zbudowała wystarczająco silnej koalicji akcjonariuszy. - Udało mi się pozyskać sojuszników, ale nie zachowali się zbyt poważnie. Szybko ulegli perswazji innych udziałowców. Moim zdaniem, takie domy maklerskie w sytuacji, kiedy na rynku dominują banki i ich przedsiębiorstwa, nie mają przed sobą przyszłości. Notują też słabe wyniki. W efekcie ich akcje tracą na wartości - tłumaczy K. Pociecha.

Syndyk Lety, co jest rzadkością wśród upadłych firm z giełdową przeszłością, zachowujących wciąż status publiczny, przekazuje raporty finansowe. Ze zweryfikowanych sprawozdań wynika, że ubiegły rok przedsiębiorstwo zakończyło 1,5 mln zł przychodów ze sprzedaży i 155 tys. zł straty netto. Lepiej sytuacja wygląda po I półroczu 2003. Spółka przy przychodach w wysokości ponad 1 mln zł miała zysk zarówno na poziomie operacyjnym, jak i netto (odpowiednio 387 i 330 tys. zł). - Trwa procedura likwidacyjna. "Czyszczę" kolejne sprawy. Myślę, że potrwa to jeszcze rok - półtora. Akcjonariusze nie mogą jednak liczyć na zwrot jakichkolwiek środków - twierdzi syndyk. - Lista wierzytelności jest bowiem bardzo długa i majątku z pewnością nie wystarczy na pokrycie zobowiązań.

Zgodnie z raportem kwartalnym, na koniec czerwca 2003 r. aktywa upadłego przedsiębiorstwa wynosiły 20 mln zł, a zobowiązania i rezerwy na zobowiązania 37 mln zł.