Obowiązek stosowania kas przez taksówkarzy nakłada rozporządzenie Ministerstwa Finansów z grudnia 2001 r. Ci, którzy mu się nie podporządkują, od 1 stycznia nie będą mogli świadczyć usług. Przed końcem roku taksówkarze muszą więc kupić urządzenia i zarejestrować je w obwodowych urzędach miar bądź punktach legalizujących. Dzięki temu będą mogli otrzymać częściowy zwrot wydatków. W przypadku taksometru fiskalnego (łączy funkcje taksometru i kasy fiskalnej) zwrot wyniesie 61%, a jeśli zakup dotyczy tylko kasy - 79%.

Rynek kas fiskalnych dla taksówkarzy jest podzielony pomiędzy kilku producentów: Elzab, Optimus - IC czy Euro-Fis (import stanowi niewielką część sprzedaży). Jego chłonność szacowana jest na 80-100 tys. urządzeń. Średnia wartość jednego wynosi ok. 2 tys. zł.

Dotychczas, ze względu na protesty taksówkarzy, sprzedaż kas szła bardzo opornie. Konsekwentne stanowisko resortu finansów, który kilkakrotnie deklarował, że nie zamierza wycofywać rozporządzenia, sprawiło, że popyt wzrósł. - Uważam, że co najmniej połowa taksówkarzy do końca roku zamontuje kasy - powiedział na wczorajszej konferencji prasowej Robert Falkowski, prezes spółki Euro-Fis. Producent liczy, że tylko w tym roku sprzeda około 25 tys. urządzeń. Do tej pory nabywców znalazło 3 tys. - Chcemy być liderem w tym segmencie rynku - zapowiedział R. Falkowski. Jerzy Biernat, prezes giełdowego Elzabu, we wcześniejszych wypowiedziach deklarował, że liczy na sprzedaż kilkunastu tysięcy kas.

Szybki wzrost sprzedaży będzie miał duży wpływ na wyniki producentów. - Liczymy, że po dwóch chudych dla nas latach, kiedy inwestowaliśmy w przygotowanie urządzeń, bieżący rok będzie dla nas wyraźnie lepszy - twierdzi prezes Euro-Fis. Deklaruje, że sprzedaż spółki zbliży się do 20 mln zł, a zysk netto pokryje z nawiązką straty z poprzednich lat.