Chodzi o różnego typu projekty: budowę dróg, modernizację gospodarki, zwalczanie bezrobocia czy poprawę konkurencyjności małych i średnich przedsiębiorstw. - Zostały one określone w Narodowym Planie Rozwoju - poinformował Jacek Tomorowicz, dyrektor Departamentu Polityki Zagranicznej w Ministerstwie Finansów. - Wartość tych inwestycji szacowana jest na 13 mld euro. Z tego ok. 9 mld euro wyłoży Unia, 1,7 mld będzie pochodzić z naszego budżetu, a pozostała część ze środków prywatnych - dodał.

Pożyczka ma być udzielona na 25 lat. Pierwsza transza będzie dostępna od stycznia przyszłego roku. Kredyt ma być oprocentowany na poziomie 5% rocznie w złotych. - To dla nas najtańsze źródło finansowania. Oprocentowanie jest niższe od tego, jakie moglibyśmy uzyskać, emitując obligacje na rynkach zagranicznych - stwierdził szef departamentu polityki zagranicznej w MF. Umowę kredytową podpisali wczoraj szef resortu finansów Andrzej Raczko i wiceprezes EBI Wolfgang Roth.

Jako członek UE Polska będzie mogła korzystać z preferencyjnych pożyczek w EBI. Ale jak każdy kraj członkowski musi wnieść do banku swój wkład. - Jest to kwota 640 mln euro. Zostanie rozłożona na osiem rat, które musimy zapłacić w ciągu czterech lat. W przyszłym roku we wrześniu musimy zapłacić pierwszą ratę, 80 mln euro - poinformował J. Tomorowicz.

Szacuje się, że EBI pożyczy w tym roku krajom Europy Środkowowschodniej 3,5 mld euro. Kwota ta może w najbliższych latach wzrosnąć nawet dziesięciokrotnie. Polska korzystała już z kredytów w EBI. Od początku 1990 r. pożyczyliśmy w banku blisko 7 mld euro, m.in. na budowę autostrad. EBI jest największym, po polskim rządzie, emitentem obligacji denominowanych w złotych. W 2001 r. podpisał program emisyjny o wartości 3 mld zł.