Pod koniec roku pieniądze płynąć miały na giełdę szerokim strumieniem. Analitycy oczekiwali, że z wygasających pod koniec roku lokat i funduszy antypodatkowych (miały chronić przed podatkiem Belki), na rynku pojawi się nawet kilkanaście miliardów złotych. Z tego duża część mogła - i w dalszym ciągu może - trafić na rynek akcji, głównie za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych.
Brak chętnych
na antypodatkowe
Do niedawna wydawało się, że mają niepowtarzalną szansę, żeby przyciągnąć kapitał. Dobre wyniki inwestycyjne w ostatnich miesiącach (6-miesięczne stopy zwrotu funduszy agresywnych zamykają się najczęściej w przedziale 15-20%) pozwalały "zaświecić" klientom w oczy korzystnymi statystykami. Jednocześnie wprowadzany od początku 2004 roku podatek od zysków giełdowych, ponownie umożliwia sprzedaż produktów pod hasłem ucieczki przed fiskusem. W tym kontekście wiadomości, jakie płyną z TFI, są zaskakujące. Union Investment zabrał z rynku tylko 25 mln zł i nie uruchomi funduszu UniStoProcent (z gwarantowanym zwrotem wpłaconej kwoty). Także inne towarzystwa mają kłopoty z pozyskiwaniem pieniędzy.
Trudno też liczyć na popyt na akcje ze strony OFE. Najważniejszy powód jest taki, że udział akcji w ich portfelach przekracza 30%. W niektóre papiery fundusze nie mogą już inwestować, bo uniemożliwiają im to ustawowe ograniczenia. Dodatkowo zniżkują kursy obligacji, które stanowią główną część aktywów OFE. To sprawia, że relatywny udział tego rodzaju papierów wartościowych w portfelach spada i jednocześnie podnosi się udział akcji.