Miedź drożała od początku wczorajszych notowań w Londynie i po południu jej cena osiągnęła 2107 USD za tonę, co jest tegorocznym maksimum i poziomem najwyższym od 6 lat. Za zwyżką ceny miedzi przemawiały trzy czynniki. Najwyższy od grudnia 1983 r. odczyt indeksu produkcji przemysłowej w Stanach Zjednoczonych i jej nieprzerwany od pięciu miesięcy rozwój zapowiadają wzrost popytu na miedź. Natomiast od strony podażowej uczestników rynku zaniepokoiły wiadomości z chilijskiej kopalni Andina, której robotnicy zapowiadają strajk z powodów płacowych. Ostateczną decyzję w tej sprawie mają podjąć w piątek. Poinformowano też, że zapasy miedzi monitorowane przez londyńską giełdę spadają od 17 tygodni i są obecnie o 46% mniejsze niż na początku roku. Z drugiej strony, wielu analityków ostrzega, że miedź jest już bardzo droga - w tym roku jej cena wzrosła o 34% - i aż tak znacznej zwyżki nie usprawiedliwiają oczekiwania większego popytu. Dalszy wzrost ceny może też skłonić producentów do uruchomienia zapasów. Dlatego tak trudno wyraźnie i na dłużej przełamać barierę 2100 USD za tonę. Na Londyńskiej Giełdzie Metali cena miedzi wzrosła wczoraj jednak do 2107 USD z 2098 USD na poniedziałkowym zamknięciu.

Uczestnicy rynku ropy naftowej czekali na decyzje czwartkowego spotkania OPEC i dzisiejsze raporty o zapasach w Stanach Zjednoczonych. Przy obecnych cenach, OPEC nie ma żadnych powodów, by zmniejszać wydobycie, bo na jeszcze droższą ropę mogłoby zabraknąć nabywców lub też kupowaliby u innych producentów. Rosja zapowiada zwiększenie wydobycia o 8,5 do 11% rocznie w bieżącej dekadzie. Z drugiej strony nie można wykluczyć, że OPEC jednak obniży limit wydobycia, tak jak wbrew oczekiwaniom zrobiła to we wrześniu. Większość analityków spodziewała się też spadku zapasów w USA. W rezultacie na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w styczniu kosztowała po południu 29,02 USD wobec 28,25 USD na poniedziałkowym zamknięciu.

Złoto wczoraj trochę staniało w wyniku umocnienia się dolara wobec euro. O spadku kursu wspólnej waluty przesądził raport o najgorszych od sześciu lat nastrojach francuskich konsumentów. Uwadze rynku nie uszła też wypowiedź austriackiego ministra finansów, który uważa, że tegoroczne umocnienie się euro może spowolnić ożywienie gospodarcze w Unii Europejskiej. Uncja złota z natychmiastową dostawą staniała w Londynie o 1,35 USD, do 400,95 USD.