Akcje Dometic - spółki produkującej m.in. chłodziarki wykorzystywane na jachtach i w samochodach campingowych - chciała sprzedać firma EQT Partners, czyli oddział specjalizujący się w wykupywaniu akcji, należący do kontrolowanej przez rodzinę Wallenbergów firmy Investor AB. Za 18,1 mln walorów właściciele chcieli otrzymać 4,3 mld koron (576 mln USD). - Niestety, zainteresowanie naszą ofertą okazało się niewystarczające i nie gwarantowało, że na giełdzie cena akcji utrzyma się na odpowiednim poziomie. Musieliśmy więc ją odwołać - powiedział Haakan Johansson, reprezentujący EQT. Debiut Dometic miał być największym IPO w całej Skandynawii od 18 miesięcy.

- Naszym zdaniem, cena, jakiej zażądali właściciele za akcje Dometic, była po prostu za wysoka. Poza tym trzeba pamiętać, że jest to niewielka spółka działająca w branży podlegającej silnie cyklicznym wahaniom i stąd brak zaufania inwestorów - stwierdził, cytowany przez Bloomberga, Anders Jarheim ze sztokholmskiego funduszu Oehman Kapitalfoervaltning. EQT oferował akcje Dometic w przedziale 190-240 koron za sztukę. - Nam się nie spieszy. Być może jednak zaproponujemy nową, tańszą ofertę - powiedział H. Johansson.

Inwestorzy w Szwecji bardzo sceptycznie podchodzą do planowanych debiutów. Mają ku temu powody. Akcje czterech spółek, które weszły na giełdę sztokholmską w pierwszej połowie ub.r., notowane są obecnie poniżej ceny emisyjnej. Ostatni debiut miał miejsce w Szwecji 19 czerwca 2002 r. Wówczas do obrotu trafiły papiery dwóch firm produkujących artykuły wyposażenia mieszkań - Ballingsloev International i Nobii.

Ogółem koniunktura na europejskim rynku ofert pierwotnych nie wygląda teraz dobrze. Spółki ze Starego Kontynentu pozyskały w tym roku z debiutów łącznie 5,6 mld USD, wobec 12,8 mld USD rok wcześniej. W Szwecji liczba spółek wchodzących na giełdę spada lawinowo. O ile jeszcze w 2000 r. było ich 38, to w tym roku nie odbył się jeszcze żaden debiut.