Rynek terminowy rozpoczął notowania spadkiem, co było głównie następstwem wtorkowej słabej końcówki. Szybko do akcji weszli kupujący. Dzięki nim kontrakty po godzinie wyszły na plus. Szczęście byków nie trwało jednak zbyt długo. Podaż zaczęła ponownie działać. Papiery znowu zaczęły tracić na wartości. Spadek nie był tak dynamiczny, jak we wtorek. Po stronie kupna stały duże oferty, na które podaż była zmuszona odpowiedzieć. I odpowiadała, ale tuż po południu mieliśmy kolejny zwrot. Rynek zatrzymał się na wsparciu w okolicy 1490 pkt. Dołek wczorajszej sesji to 1489 pkt. Od tej chwili ceny zaczęły wracać na poziomy z początku notowań. Wzrost był systematyczny, bez większych korekt. Dopiero przed samym zamknięciem podaży udało się zatrzymać ten byczy marsz. Było to już jednak po zaliczeniu nowych maksimów sesji.

Działo się całkiem sporo, ale trzeba przyznać, że wczorajsza sesja nie wniosła wiele nowych elementów do rynkowej układanki. We wtorek wzrost zatrzymał się niemal dokładnie na zniesieniu 61,8% poprzedniej fali spadków. Wczoraj nie udało się wyjść wyżej, a zatem można mniemać, że wtorkowy szczyt jest istotny z punktu widzenia AT. Jeśli tak, to należałoby teraz oczekiwać sygnałów sprzedaży. Na wczorajszej sesji wstępne sygnały się pojawiły, ale później zostały zanegowane. Mamy sytuację patową. Wypada więc poczekać, aż rynek sam nam wskaże kierunek. Nowe maksy potwierdzą siłę nowej tendencji, a spadek poniżej konsolidacji znajdującej się na 1490 pkt da sygnał sprzedaży. Co obstawiam? To drugie. Nowe maksy to perspektywa większego ruchu wzrostowego. Wydaje mi się, że jest na taki szansa, ale sądzę, że w tej chwili jest na to za wcześnie.