O pierwotnej ofercie publicznej (IPO) Google mówi się w Nowym Jorku od dawna, a Wall Street wiąże z debiutem tej spółki ogromne nadzieje na ożywienie sektora technologii. W okresie bessy rynek giełdowy praktycznie zamarł. W pierwszej połowie br. na rynkach w USA zadebiutowało zaledwie 6 spółek (w zwykłym, "dobrym" roku w USA przeprowadzano nawet do 400 IPO). Najwięksi potencjalni kandydaci z sektora technologii - Google, SalesForce.com oraz VMware zdecydowali się na rozwój bez upublicznienia korporacji. Wszystkie trzy przynoszą dziś zyski i są uważane za idealnych kandydatów do IPO.

Google z przychodami sięgającymi w 2003 r. miliarda dolarów zarabia ogromne pieniądze dzięki strategicznym sojuszom z silnymi partnerami. Na liście znajdują się między innymi Earthlink, America Online, "Washington Post", Sony, Cisco Systems, Procter&Gamble oraz wiele spółek międzynarodowych. VMware zarabia na ofercie "wirtualnych" serwerów, czyli możliwości używania kilku systemów operacyjnych na tych samych maszynach. Wreszcie SalesForce.com pozwala sprzedawcom na konsolidowanie i śledzenie danych o sprzedaży na portalu spółki.

W ostatnich miesiącach doszło jednak do zasadniczych zmian sprzyjających technologicznym debiutom giełdowym. Główny indeks rynku Nasdaq zyskał w tym roku już prawie 50%. W listopadzie giełdowy debiut miało piętnaście spółek i był to najlepszy miesięczny wynik od dwóch lat. Grudzień ma być jeszcze lepszy - twierdzą analitycy. Na rynku zadebiutuje między innymi portal internetowy Orbitz, w którym można np. nabyć bilety lotnicze. Spółka założona przez pięć największych amerykańskich przewoźników powietrznych osiągnęła w pierwszych 9 miesiącach br. obroty w wysokości 172 mln USD, tracąc przy tym 2 mln USD. Analitycy przewidują, że dzięki IPO uda się podwyższyć jej kapitał o 300 mln USD.