W tym miesiącu złoto podrożało o ponad 2%. Dolar w tym czasie spadł wobec euro o 1,7%, około 1,5% stracił indeks mierzący wartość dolara wobec sześciu światowych walut (euro, japońskiego jena, funta brytyjskiego, dolara kanadyjskiego, korony szwedzkiej i franka szwajcarskiego). Wczoraj po południu za uncję złota płacono ponad 406 USD, najwięcej od lutego 1996 r., podczas gdy cena euro przekraczała 1,22 USD.
Ujemne realne
stopy procentowe
Złoto jest traktowane w obecnych czasach jako instrument pozwalający zabezpieczyć się przed inflacją czy, mówiąc dokładniej przed utratą zaufania do pieniądza. Kolejne sygnały ożywienia gospodarczego w USA i korzystne prognozy na przyszły rok przekonują, że wzrost cen jest kwestią czasu. Jednocześnie Fed utrzymuje, że nie zamierza szybko podnosić stóp procentowych. O ich cięciu już się nie mówi.
W latach 80. i 90. zauważalna była w Ameryce tendencja do wzrostu cen złota wraz ze zmniejszaniem się realnych kosztów pieniądza (różnica pomiędzy nominalną stopą procentową i poziomem inflacji) i spadku wraz z zaostrzaniem polityki monetarnej. Szczyt notowań złota wyprzedzał o kilka miesięcy ustanowienie dołka przez realne stopy. Było tak w połowie lat 70., a potem początku lat 80. W pierwszym przypadku realne stopy spadły do ponad minus 5%, w drugim do ponad minus 6%. Dopiero odwrócenie wzrostowej tendencji na rynku żółtego kruszcu zapowiadało początek procesu zwiększania się realnych stóp procentowych. Wynika z tego, że przekonanie inwestorów o pozostawieniu przez Fed na dzisiejszym posiedzeniu kosztów pieniądza na niezmienionym poziomie, jest uzasadnione.