Kurs kontraktów terminowych na nikiel był wczoraj najwyższy od 14 lat. Wydobycie rudy tego metalu nie nadąża bowiem za rosnącym popytem na nierdzewną stal, do produkcji której nikiel jest niezbędny. Cena tony niklu z dostawą za trzy miesiące wzrosła wczoraj o 220 USD, 1,7%, do 13 020 USD i była najwyższa od maja 1989 r. Nikiel zdrożał w tym roku już o 80%. Stało się tak między innymi dlatego, że dwaj najwięksi producenci tego metalu - Norilsk Nikiel i Inco Ltd. - nie zdołali na tyle zwiększyć mocy produkcyjnych, by sprostać rosnącemu popytowi. Trzymiesięczny strajk wstrzymał produkcję w należącej do Inco kopalni Sudbury w kanadyjskiej prowincji Ontario. W I półroczu popyt na nikiel wzrósł o 5,6%, a wydobycie tylko o 1,7%. W całym bieżącym roku popyt ma okazać się większy o 6,9%, przy czym aż 40% tego wzrostu przypada na Chiny.

Miedź też wczoraj zdrożała, między innymi dlatego, że już czwarty dzień była nieczynna w wyniku strajku kopalnia Andida w Chile. Należy ona do największego na świecie producenta miedzi, spółki Codelco. Na Londyńskiej Giełdzie Metali cena miedzi wzrosła do 2164 USD, z 2132 USD na piątkowym zamknięciu.

Ropa naftowa znowu wczoraj zdrożała, tym razem w wyniku ataku zimy na północno-wschodnie rejony Stanów Zjednoczonych. Jeszcze w piątek meteorolodzy zapowiadali tam ocieplenie. Tymczasem w czasie weekendu w niektórych częściach stanów Nowy Jork i Massachusetts napadało prawie metr śniegu, a zimowe sztormy na południe posunęły się aż do Wirginii. Temperatura w Nowym Jorku spadła do 5 stopni poniżej zera. Zwiększyło to, aż o 11% ponad wieloletnią średnią, popyt na olej opałowy. W reakcji inwestorów nie było żadnej nerwowości. Po prostu zawsze, "gdy zobaczą śnieg, to zaczynają kupować" - powiedział jeden z analityków rynku paliwowego. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w styczniu kosztowała po południu 29,62 USD, wobec 28,74 USD na piątkowym zamknięciu.

Złoto przed południem drożało w Londynie, bo znowu spadał kurs dolara. Za uncję płacono nawet ponad 410 USD, najwięcej od lutego 1996 r. Po otwarciu nowojorskiego rynku Comex, czyli po południu naszego czasu, uncja staniała o 30 centów, do 407 USD wobec piątkowego zamknięcia. Zdecydowały o tym obawy, że przed końcem roku do masowej wyprzedaży przystąpią spekulanci, mający rekordowo dużo kontraktów na złoto.