W Polsce działa 6727 stacji. 48% jest kontrolowanych przez koncerny petrochemiczne. Największą siecią (1961) dysponują zagraniczne firmy paliwowe. Drugą pod względem wielkości (856) ma Orlen. Grupa Lotos z rafineriami znajdującymi się na południu Polski kontroluje 395. Przy hipermarketach działa na razie 15, ale niewykluczone że liczba ta znacznie wzrośnie.
52% stacji paliwowych w Polsce jest niezrzeszonych. Nie ma wsparcia zasobnych kapitałowo firm. - Jest to ewenement na skalę europejską, gdzie udział stacji prywatnych waha się od 5 do 13% - mówi Maciej Powroźnik, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych (PIPP).
Ciążą konkurencja i unijne normy
Stacje niezależne mogą wkrótce upaść. - Utrata pracy, szczególnie na terenach o wysokim bezrobociu, może się okazać wielkim społecznym problemem - mówi Nikolay Ivchikov, szef polskiego oddziału rosyjskiego koncernu Łukoil.
Podobnego zdania jest M. Powroźnik. - Dalszy byt prywatnych stacji jest zagrożony, przede wszystkim z powodu rosnącej konkurencji polskich i zagranicznych sieci, które oferują atrakcyjne programy i dodatkowe usługi. Poza tym niezrzeszone firmy często nie są w stanie spełnić unijnych standardów w zakresie ochrony środowiska. Chodzi np. o jakość zbiorników paliwowych.