Pioneer chciał uruchomić fundusze obligacji i stabilnego wzrostu. Aby emisje doszły do skutku, każdy z nich musiał zgromadzić co najmniej 100 mln zł. Wpłaty były prawdopodobnie znacznie niższe, bo towarzystwo nie chce ujawnić ich wartości. Pod koniec listopada zakończyła się subskrypcja certyfikatów funduszu UniStoProcent, oferowanego przez Union Investment. Fundusz również nie powstanie, bo nie zgromadził minimalnej kwoty 60 mln zł (inwestorzy wpłacili zaledwie 25 mln zł).

Problemy z domknięciem emisji mają też inne towarzystwa. ING poinformowało wczoraj o wydłużeniu o dwa dni terminu subskrypcji funduszy stabilnego wzrostu i akcyjnego. Pierwszy z nich osiągnął już wprawdzie minimalny, wymagany poziom wpłat (50 mln zł), ale drugi jest jeszcze poniżej tego progu (20 mln zł). - Mamy nadzieję, że oba fundusze powstaną - mówi Sebastian Buczek, wiceprezes TFI.

Tylko minimalnie dolny próg emisji antypodatkowych certyfikatów przekroczyło TFI BZ WBK AIB. Towarzystwo uruchomi fundusz inwestujący w instrumenty bezpieczne, z możliwością osiągania dodatkowych zysków w wyniku wzrostu światowych indeksów giełdowych. Inwestorzy powierzyli TFI 27 mln zł (wartość oferty wynosiła 20-200 mln zł). Dużo szczęścia miał też Skarbiec. Subskrypcja certyfikatów funduszu, którego wyniki mają zależeć od koniunktury na światowych giełdach, przyciągnęła zaledwie 51 mln zł (dolny próg emisji wynosił 50 mln zł). Większym zainteresowaniem cieszył się fundusz obligacyjny: zebrał blisko 118 mln zł, przekraczając czterokrotnie dolny poziom emisji.

Dlaczego inwestorzy nie chcą kupować antypodatkowych certyfikatów? Według Małgorzaty Góry, prezes Union Investment, brak podatku nie dla wszystkich jest decydującym argumentem w wyborze inwestycji. Ważniejsze są wyniki historyczne. Do inwestowania może też zniechęcać dekoniunktura na rynku akcji i obligacji oraz stosunkowo niskie stopy zwrotu pierwszych funduszy antypodatkowych.

Ofertę antypodatkową przygotowały też inne towarzystwa, m.in. CA IB i DWS. Łączna wartość wszystkich emisji to 5,2 mld zł.