Rząd w przyszłym tygodniu ma się zająć strategią podatkową na następne lata. Od 2005 roku zacząłby obowiązywać nowy system podatkowy w Polsce, ale tak naprawdę niewiele o nim wiemy. Wiadomo tylko tyle, że ma być przejrzysty, że mają być dalej likwidowane ulgi i że ma być lepiej dla przedsiębiorców. Czy to oznacza m.in. niższy podatek CIT?
Oczywiście - im niższy jest podatek CIT, tym jest lepiej dla przedsiębiorców, ale mnie się zdaje, że premier Jerzy Hausner słusznie wskazuje na to, że sprawą podstawową są m.in. warunki funkcjonowania przedsiębiorstw, warunki podejmowania decyzji o otwarciu przedsiębiorstwa, cała otoczka rejestracji, kontroli, formularzy, tej całej biurokracji. Obniżanie podatków to dobry kierunek, pod warunkiem że jest wspierane innymi działaniami.
A co z osobami fizycznymi? Obniżać stawki podatkowe, likwidować ulgi, zostawiać stawki podatkowe na takim poziomie, jaki jest teraz?
Nie mam do końca wyrobionego zdania. Nie jestem entuzjastą podatku liniowego czy quasi-liniowego, głównie ze względu na to, że mamy w Polsce prawdopodobnie już i tak nazbyt szybko rosnące zróżnicowanie dochodów.
Jeśli chodzi o ulgi i zwolnienia, w wielu krajach system podatkowy jest instrumentem polityki społecznej. Wydaje się, że u nas najskuteczniejsze są uproszczone formy opodatkowania. Zmiany już idą w takim kierunku, ale to trzeba rozszerzać i oczywiście trzeba uporać się z podatkiem katastralnym.