Kraje Piętnastki będą miały większe możliwości wspierania swoich rolników z własnych budżetów. Nie będą musiały o tym uprzednio informować Komisji Europejskiej, której zadaniem jest czuwanie nad zgodnością pomocy państwa z prawem unijnym.
Według szacunków Komisji, jeżeli rządy unijne, które na to stać, zdecydują się skorzystać z możliwości udzielania takiej pomocy, to może ona sięgać łącznie 290 mln euro rocznie. Będzie to stanowić 2,1% sumy pomocy państwa udzielanej obecnie przez rządy krajów UE własnym rolnikom (13 mld euro rocznie).
- W praktyce oznacza to, że rolnicy z bogatych krajów członkowskich mogą liczyć na większe wsparcie niż w uboższych państwach Unii, takich jak Polska - powiedział Jan Krzysztof Ardanowski, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. Byłoby to tym bardziej niekorzystne dla polskich rolników, że polski budżet będzie musiał w najbliższych latach pokrywać koszty dopełnienia unijnych dopłat bezpośrednich.
- Sami zgodziliśmy się na to tragiczne w skutkach rozwiązanie na szczycie w Kopenhadze i musimy dopłacać z własnej kieszeni 20% do dopłat bezpośrednich dla rolników. To oczywiste, że naszego budżetu nie będzie stać na dodatkowe dopłaty - powiedział J. Soska, prezes Wiejskiego Centrum Informacyjnego.
Komisja uważa, że to rozporządzenie nie "renacjonalizuje" pomocy dla rolników. "W całej Unii będą nadal stosowane te same reguły pomocy państwa w rolnictwie" - zapewniła w specjalnym komunikacie.