28 listopada Cezary Stypułkowski, prezes PZU, w imieniu całej grupy wysłał pismo do ministra finansów Andrzeja Raczko. Zwraca się w nim o przesunięcie wejścia w życie pakietu ustaw ubezpieczeniowych z 1 stycznia na 1 maja 2004 r. Postulat zgłoszono, bo zachodziła obawa, że mimo dokonywanych na bieżąco prac dostosowawczych, ze względu na brak ostatecznych wersji rozporządzeń, grupa PZU i inne firmy nie będą w stanie zapewnić pełnego przestrzegania prawa. Pismo wpłynęło do resortu 2 grudnia i od razu zlecono analizę zasadności wniosku PZU.
Totalna krytyka
Udało się nam dotrzeć do tej analizy. Odpowiedź MF jest bardzo stanowcza - nie będzie żadnego przesuwania terminów. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że z takim wnioskiem wystąpiło tylko PZU. "Postulat przesunięcia terminu wejścia w życie ustaw bezpośrednio został zgłoszony do MF tylko przez jedną firmę ubezpieczeniową, jaką jest PZU - żadne inne Towarzystwo ani też Polska Izba Ubezpieczeń - reprezentant całego środowiska - nie występowały z podobnymi postulatami" - czytamy w wyjaśnieniu.
Jednocześnie wygląda na to, że urzędnicy zdają sobie sprawę z tego, że PZU to ciągle ponad 50% polskiego rynku ubezpieczeniowego: "Pewne zdziwienie wywołuje fakt, że z tym postulatem wystąpił największy i najzyskowniejszy ubezpieczyciel, który dysponuje nie tylko odpowiednimi kapitałami, ale też potencjałem ludzkim, finansowym i operacyjnym. Bardziej prawdopodobne było ryzyko, że z dostosowaniem będą miały problemy firmy małe, słabsze finansowo i organizacyjnie".
Ich zdaniem, bycie prymusem niesie ze sobą również obowiązki. - "Dla tych firm ubezpieczeniowych, które podjęły już wysiłki i dostosowały swoją działalność do nowych przepisów, przesuniecie daty wejścia ustaw w życie byłoby niekorzystne, PZU jako największa firma, powinien mieć największe zdolności menedżerskie i finansowe do wdrożenia w życie nowych rozwiązań" - wytykają PZU urzędnicy.