12 sierpnia Komisja skreśliła z listy maklerów 10 osób. Znajdował się wśród nich Grzegorz Wieczerzak. Powód odebrania licencji był prozaiczny - niewykonywanie zawodu przez trzy kolejne lata. W przypadku G. Wieczerzaka KPWiG wzięła pod uwagę, że od kwietnia 1998 r. do kwietnia 2001 r. był prezesem PZU Życie. Niemal natychmiast po odwołaniu ze stanowiska został zatrzymany i osadzony w areszcie.
O toczącym się postępowaniu Komisji G. Wieczerzak został poinformowany przed podjęciem przez nią decyzji. Zareagował jednak dopiero po otrzymaniu pisma o skreśleniu z listy. Złożył odwołanie, wskazując, że po odejściu z PZU Życie zasiadał w radzie nadzorczej Powszechnego Towarzystwa Emerytalnego PZU. Zgodnie z prawem o publicznym obrocie, działalność w firmie ubezpieczeniowej nie jest uważana za wykonywanie zawodu maklera, w PTE - jak najbardziej. Komisja musiała przyznać się do błędu i uznać odwołanie. Od jej przedstawicieli dowiedzieliśmy się, że z rady PTE. G. Wieczerzaka odwołano dopiero w tym roku.
Menedżer uzyskał licencję maklerską numer dwa w 1991 roku. Pracował m.in. w Pierwszym Komercyjnym Banku w Lublinie, Pekao, Centrum Operacji Kapitałowych Banku Handlowego i Societe Generale Securities.
G. Wieczerzak z wykształcenia jest lekarzem, ale nigdy nie podjął praktyki lekarskiej. Winne okazały się - jak można wyczytać z oficjalnych życiorysów przygotowywanych w czasie, kiedy był prezesem PZU Życie - wyjątkowe biznesowe uzdolnienia. Możemy się z nich dowiedzieć, że "już w szkole średniej jego mocną stroną były przedmioty ścisłe, matematyka i fizyka. Jeszcze podczas studiów medycznych odkrył w sobie żyłkę kapitalisty". Od kilkunastu miesięcy G. Wieczerzak przebywa w areszcie. Przed warszawskim sądem toczy się postępowanie, w którym oskarżany jest o działanie na szkodę PZU Życie. Wartość szkód szacowana jest na kilkadziesiąt-kilkaset milionów złotych.