- Jeśli teraz nie podejmiemy żadnych kroków, konsekwencje mogą być takie, że dominującą rolę na naszym rynku będą odgrywać podmioty zagraniczne - ostrzegł M. Weber, podczas spotkania z dziennikarzami we Frankfurcie. Wskazał na słabą kondycję finansową niemieckich instytucji. W ub.r. banki zza naszej zachodniej granicy zanotowały średnią stopę zwrotu z kapitału (ROE) w wysokości 1,2%, podczas gdy np. w Stanach Zjednoczonych wyniosła ona 17%, w Wielkiej Brytanii 9,4%, a we Francji 9,1%.

Zdaniem M. Webera, rozwój niemieckiego sektora bankowego ograniczają lokalne przepisy. Zabraniają one np. dużym instytucjom, których akcje znajdują się w publicznym obrocie (takim jak Deutsche Bank czy HVB Group), przejmowania państwowych banków oszczędnościowych. Według M. Webera, ciekawym testem może być zaplanowana sprzedaż przez władze miasta Stralsund udziałów w lokalnym małym banku, obsługującym 39 tysięcy klientów - Sparkasse Hansestadt Stralsund.

Ostrzeżenie M. Webera kontrastuje z raportem, który w ubiegłym tygodniu opublikowała Standard & Poor?s. Eksperci agencji uznali, że sytuacja finansowa banków z Niemiec będzie się w 2004 r. stopniowo poprawiać. Stwierdzili jednak jednocześnie, że poprawa nie będzie na tyle wyraźna, by zachęcić zagranicznych potentatów finansowych do ekspansji w Niemczech.