Czy to pierwszy awans Polaka w strukturach Carlsberga. Czym jest dla Pana?
Nikt wcześniej z polskiej spółki nie sprawował tak wysokiego stanowiska w Grupie. Odbieram to jako nagrodę za ciężką pracę całego zarządu Carlsberga Okocima. Carlsberg Breweries zawsze awansuje pracowników za efekty i zaangażowanie. W ciągu ostatnich dwóch lat poprawiliśmy wyniki finansowe firmy, zarządzanie sprzedażą, zakończyliśmy sukcesem konsolidację z Bosmanem i Kasztelanem, wdrożyliśmy nowy system IT. Ta firma jest już naprawdę w XXI wieku, choć jeszcze cztery lata temu pod względem zarządzania była w XIX.
Czym będzie się Pan zajmował w Wielkiej Brytanii. Czy ten rynek znacząco różni się od naszego?
Tak jak w Polsce będę odpowiadał za finanse. Wyzwania, przed którymi stoi brytyjska firma Carlsberga, są trochę inne. W Polsce rynek piwa rośnie, tam jest stabilny. Carlsberg-Tetley Brewering - tak jak i Carlsberg Okocim - ma trzecią pozycję, jeśli chodzi o udział w rynku. U nas dystans do wicelidera jest duży, tam niewielki. Na rynku brytyjskim marki Carlsberga są bardzo dobrze znane. Na polskim cały czas kładziony jest nacisk na ich promocję i umocnienie. Głównym zadaniem zarządu Carlsberg-Tetley Brewering jest poprawa zyskowności. To nie będzie takie łatwe. Jestem jednak przekonany, że uda nam się zrealizować cel.
Inwestorzy mogą odebrać Pana awans jako stratę dla Carlsberga Okocim. Czy mają się czym martwić?