Wydarzeniem o kluczowym znaczeniu dla rynku naftowego były w środę dane o zapasach paliw płynnych w USA. Przed ich publikacją notowania wahały się nieznacznie, ale gdy okazało się, że w zeszłym tygodniu doszło do większego niż oczekiwano spadku rezerw ropy, ceny zaczęły rosnąć. Po południu za baryłkę gatunku Brent z dostawą w lutym płacono w Londynie 30,60 USD, wobec 30,38 USD w końcu sesji wtorkowej.
Tymczasem na dalszy plan zeszły obawy związane z niską temperaturą w północnowschodniej części USA i zwiększonym z tego powodu popytem na olej opałowy. Śledzono natomiast wypowiedzi przedstawicieli OPEC, dotyczące podaży ropy naftowej. Ministrowie z Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich stwierdzili dzień wcześniej, że do korekty wydobycia nie dojdzie zapewne przed konferencją tej organizacji, która odbędzie się w lutym. Wysoka średnia cena tego surowca dostarczanego przez kraje OPEC przekraczała wprawdzie już przez 11 dni z rzędu górny pułap 28 USD za baryłkę, zwiększając szanse na wzrost limitów wydobycia, ale nadzieje te rozwiał w pewnym stopniu saudyjski minister Ali-al.-Naimi. Jego zdaniem, powodem wysokich notowań nie są braki na rynku, lecz ostatnie chłodzenie w USA oraz duży popyt na benzynę.
Cena złota rosła. Główny impuls stanowił wciąż rekordowo niski kurs dolara do euro. Słabość waluty amerykańskiej wiązano z obawami przed zbyt małym zwrotem z zainwestowanych w USA kapitałów, zwłaszcza wobec niższych niż w Europie stóp procentowych. Do zwyżki ceny złota przyczynił się też wzrost napięcia w Iraku, po nowej fali ataków terrorystycznych. Na nowojorskim rynku Comex kruszec ten z dostawą w lutym zdrożał o 1,40 USD do 409,80 USD za uncję.
Zaczęła natomiast tanieć miedź. Jej cena spadła poniżej przekroczonej we wtorek granicy 2200 USD za tonę, gdyż największy producent tego metalu - należąca do państwa chilijska firma Codelco - nie wykluczył sprzedaży posiadanych zapasów, które zgromadziła, aby pobudzić wzrost notowań. Działania te przyniosły skutek, przyczyniając się w 2003 r. do 42-proc. zwyżki ceny miedzi. Obecnie Codelco może rzucić na rynek około 200 tys. ton tego surowca. Na Londyńskiej Giełdzie Metali miedź w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała 2189 USD za tonę, wobec 2203 USD dzień wcześniej.
W przyszłym roku władze chilijskie oczekują dalszego wzrostu notowań w związku z większym zużyciem tego metalu w Chinach, które może przewyższyć podaż.