Spośród 17 najważniejszych zachodnioeuropejskich giełd, na 12 odnotowano wczoraj spadki indeksów. Największym popytem cieszyły się akcje spółek z branży petrochemicznej. Przyczyniła się do tego opinia analityka amerykańskiego banku inwestycyjnego Lehman Brothers, który uznał papiery tych firm za niedowartościowane o ok. 10%. Uważa on bowiem, że przy limitach wydobycia obowiązujących w OPEC - organizacja nie zamierza ich podnosić - i przy obecnym oraz prognozowanym tempie wzrostu gospodarczego, produkcja ropy nie nadąży za jej zużyciem. To musi zaś doprowadzić do zwyżki cen ropy. Im droższa ropa, tym wyższe zyski spółek naftowych. Za wyższymi zyskami idzie zazwyczaj wzrost kursów. W rezultacie akcje największej europejskiej spółki naftowej, British Petroleum, zdrożały o 1,5%, a Shella o 1,2%. Spadały natomiast wczoraj kursy akcji tych spółek, których wyniki finansowe w dużym stopniu zależne są od przychodów uzyskanych w Stanach Zjednoczonych, gdyż dolar ponownie spadł wobec euro. Siemens i Philips, które po 20% sprzedają na amerykańskim rynku, straciły wczoraj odpowiednio 2,6% i 3,1%. Gównie dzięki BP londyński indeks FT-SE wzrósł o 0,49%. Francuski CAC-40 spadł 0,19%, niemiecki DAX stracił 0,48%.
Od spadków indeksów rozpoczęły się też wczorajsze notowania na nowojorskich giełdach. Zniżkowały nawet akcje Lehman Brothers, mimo że spółka w minionym kwartale zwiększyła zysk netto ponad dwukrotnie i przekroczyła oczekiwania analityków. Wynik lepszy od prognozowanego wykazał też inny wielki dom maklerski Bear Stearns i jego papiery zdrożały. Znacznie, bo o 3,5% staniały akcje firmy wysyłkowej FedEx, ale też jej zysk na akcję spadł w minionym kwartale do 30 centów, z 81 w takim samym okresie przed rokiem. Podobnie jak w Europie zwyżkowały kursy spółek naftowych. W rezultacie zmiany najważniejszych amerykańskich indeksów oscylowały wokół zera. Do godz. 22.00 naszego czasu Dow Jones Industrial Average zyskał 0,13%, a Nasdaq zniżkował o 0,14%.