Ekonomiści z CASE szacują, że popyt krajowy zwiększy się w tym roku o 2,1%, a nie o 2,4%, jak prognozowali we wrześniu. Powód: wolniejsze tempo odbudowy inwestycji.

Szybciej będzie za to rosła konsumpcja indywidualna (o 2,9% wobec 2,3% zakładanych wcześniej). Dlaczego? - Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi - mówi Katarzyna Piętka, ekspert CASE. Jej zdaniem, dynamika konsumpcji jest większa, niż wynikałoby z oficjalnych dochodów gospodarstw domowych. Być może wytłumaczeniem jest powiększanie się szarej strefy, co potwierdza z kolei ciągły przyrost ilości gotówki w obiegu. Według innego ekonomisty z CASE Rafała Antczaka, od początku roku jej wartość zwiększyła się o 18%. CASE zwraca również uwagę na pozytywny wpływ handlu zagranicznego na wzrost gospodarczy w Polsce: eksport okazał się znacznie silniejszy, niż ekonomiści oczekiwali na początku roku.

W przyszłym roku CASE oczekuje przyspieszenia wzrostu gospodarczego do 4,1% (według założeń rządowych, PKB ma się zwiększyć o 5%, wobec 3,6% w tym roku). Prognoza ta opiera się na założeniu silnej konsumpcji gospodarstw domowych oraz odbudowy inwestycji (wzrost o 6,4% wobec 0,6% planowanych na ten rok).

Ekonomiści przygotowali też scenariusz ostrzegawczy. Zakłada on, że rynki finansowe nie będą akceptować dalszego luzowania polityki fiskalnej. Będzie to oznaczać dalszy wzrost rynkowych stóp procentowych. W połączeniu z osłabieniem złotego doprowadzi to do wzrostu kosztów obsługi długu, nie tylko budżetowego, ale również firm i gospodarstw domowych. To z kolei spowoduje osłabienie tempa konsumpcji i inwestycji. W efekcie wzrost gospodarczy wyniesie 3,9%.

Według CASE, w tym roku dochody budżetowe będą o 5 mld zł mniejsze od planowanych. Ale nie będzie konieczności nowelizacji budżetu. Wzrost deficytu w przyszłym roku spowoduje dalsze powiększanie długu publicznego: ma on osiągnąć 55% PKB. Ekonomiści z CASE szacują, że z tego powodu w 2007 r. trzeba będzie ściąć wydatki o 7-8% PKB.