Indeks instytutu ekonomicznego Ifo, mierzący nastroje szefów zachodnioniemieckich spółek, wzrósł do 96,8 pkt, z 95,7 w listopadzie. Jest to już ósma z rzędu zwyżka tego wskaźnika. Ekonomiści spodziewali się jego wzrostu, ale do 96,5 pkt. Wczorajszy raport monachijskiego instytutu jest już siódmym w tym miesiącu, z którego wynika, że niemiecka gospodarka może przyspieszyć w tym kwartale. Wcześniej informowano m.in. o wzroście zamówień w fabrykach i większej produkcji przemysłowej oraz o poprawie nastrojów inwestorów.
Lepsza koniunktura w Niemczech powinna też sprzyjać rozwojowi gospodarczemu w całej strefie euro. Europejski Bank Centralny w najnowszym raporcie prognozuje, że tempo wzrostu w tym regionie wyniesie w przyszłym roku 1,6%, wobec 0,4% w tym roku.
Francuska gospodarka, druga pod względem wielkości po niemieckiej w strefie euro, prawdopodobnie rozwinie się w przyszłym roku szybciej niż o 1,7% prognozowane przez tamtejsze Ministerstwo Finansów - wynika z wczorajszego raportu urzędu statystycznego Insee. Ma przyczynić się do tego ożywienie eksportu i inwestycji. We Włoszech zaś wskaźnik zaufania konsumentów podniósł się w grudniu z poziomu najniższego od 9 lat.
Średnia wartość podstawowego indeksu Ifo - obliczanego od 1969 r. na podstawie wyników ankiety wśród 7 tys. zachodnioniemieckich przedsiębiorców - wynosi 93,6 pkt. Z najnowszych badań wynika, że wzrosły również indeksy cząstkowe dotyczące oceny obecnych warunków prowadzenia biznesu i przyszłej koniunktury.
Kluczowe znaczenie dla rozwoju europejskiej gospodarki ma zagraniczny popyt. Coraz większym zagrożeniem dla eksportu staje się stale rosnący kurs wspólnej waluty. Wczoraj rano we Frankfurcie za jedno euro płacono 1,2436 USD. - Nie chciałbym dalszej aprecjacji euro, bo sądzę, że już teraz mamy z tym pewne trudności - powiedział w wywiadzie telewizyjnym dla Bloomberg News szef Komisji Europejskiej Romano Prodi.